o książkach dla dzieci i młodzieży

Wpisy z tagiem: podróże

wtorek, 20 września 2011

Jeszcze jedna książka wakacyjna.

A w tej książce nasze wspólne spełnione marzenia o podróży dookoła świata plus spełnione marzenia pewnych chłopaków. Takich, którzy od dziecka znają wszystkie marki samochodów a na spacer ciągną rodziców na pobocze autostrady, taras widokowy przy lotnisku czy dworzec z kolejką WKD. Wszyscy znamy takich obywateli.

Pomysł na książkę o pojazdach z różnych stron świata wydał mi się z miejsca trafiony. A tytułowe "nie tylko" brzmiało jak obietnica. Przyglądając się pojazdom opisywanym przez podróżującego z rodzicami po świecie Tomka poznajemy przede wszystkim życie ludzi w różnych miejscach na kuli ziemskiej. Opisy takich pojazdów, jak kurczkowy autobus z Ameryki Południowej, japoński shinkan i indyjski Nano, czy afrykańska motokaretka - są wstępem do poznawania rozmaitości kultur. Jakby autorzy książki mówili: "Powiedz mi, czym jeździsz a powiem Ci, kim jesteś."

PS. Wilanowska księgarnia Badet zaprasza na spotkanie z autorką. Spotkanie i warsztaty dla dzieci od lat 5. 24 września, w sobotę o godz. 11.

środa, 09 czerwca 2010

Nie zachwyciła mnie ta książka, choć kilka pomysłów autora wydało mi się interesujących. Opowieść oparta jest na tradycyjnym pomyśle: bohaterem jest miś Miodal, który dzięki magicznemu zegarkowi wyłowionemu ze stawu w Parku Łazienkowskim, podróżuje po Europie. Odwiedza konkretne miejsca w Holandii, Francji, Anglii, Hiszpanii czy Grecji. Nie zawsze są to stolice, bywa, że Miodal ląduje w małym miasteczku. Poznaje charakterystyczne dla kraju zwyczaje, zwiedza zabytki, wpada w tarapaty, ale nie jakieś dramatyczne.

Bardzo spodobało mi się to, że zwiedzając Europę polski miś  okazuje się wrażliwy na los zwierząt. Przed pałacem Buckingham przyłącza się do protestujących przeciw nakryciom głowy gwardzistów, które wykonane są z niedźwiedziego futra, a z Pampeluny ucieka, bo szkoda mu byków, biorących udział w corridzie. Choć pod każdą przygodą misia znajdziemy króciutką informację na temat odwiedzanych miejsc, spojrzenie na Europę dalekie jest od  przewodnikowej poprawności. Pojawiają się tu i Polscy szukający pracy w Anglii i kieszonkowcy okradający turystów we Włoszech.

Najbardziej drażniło mnie przemieszanie elementów magicznych z konkretnymi opisami, które, jak mi się wydaje, może wprowadzić zamieszanie w głowie dziecka. Wolałabym, żeby autor bardziej zdecydowanie postawił albo na realizm, albo na magię. Nie przysłużyły się tej historii również, moim zdaniem, ilustracje Jowity Płoszajskiej. O ile stworzona przez nią postać miś wzbudza sympatię, o tyle całostronicowe ilustracje ocierają się niestety o dosłowność i kicz.

Tagi