
Bohaterką "Konia na receptę" jest nastoletnia panna, która z powodu kłopotów rodziny (choroba mamy i zagrożenie pracy taty) zamiast szósty raz pojechać do Egiptu, musi spędzić wakacje u ciotki w stajni w lesie. I jest z tego tytułu bardzo niezadowolona. Oczywiście tylko na początku. Akcja, która pozwoli Jagodzie dojrzeć i zmienić nastawienie do życia, zawiązana jest wokół ratowania Szoguna - konia, który świetnie sprawdza się w roli terapeuty dla niepełnosprawnych dzieci.
Książka Agaty Widzowskiej-Pasiak jest tak przewidywalna jak i krzepiąca. Oczywiście dzieciakom dzięki ciężkiej pracy, twórczemu nastawieniu, szczęśliwemu zbiegowi okoliczności w ostatniej chwili uda się uratować konia.
Dla dorosłego czytelnika schematyczność akcji i naiwne spojrzenie nastoletniej narratorki jest ciężkie przejścia.
Piszę o tej książce z polecenia mojej córki, która o koniach czyta wszystko (od maja 16 tomów serii "Heartland" Lauren Brooke, 3 tomy "Klary" Pii Hagmar i właśnie "Konia na receptę"). Marysia uważa, że brakuje takiego polskiego stajennego tasiemca i "Konia na receptę" traktuje jak dobry początek.