o książkach dla dzieci i młodzieży

Wpisy z tagiem: czarownice

niedziela, 26 lutego 2012

U nas w domu po zmroku zabronione jest używanie słów takich jak duch, czary, czarownice i tym podobne. Dla tej książki zrobiliśmy wyjątek. Jej bohater, choć posiada wszystkie atrybuty ducha - ma ponad trzysta lat, mieszka w zamku, budzi się tylko o północy, nosi przy sobie pęk kluczy, które w magiczny sposób otworzą każdy zamek - nie budzi lęku. Jest  po dziecięcemu ciekawski i spontaniczny. Budzi sympatię - spójrzcie tylko na okładkę. Ten duszek ma jedno marzenie -  chciałby zobaczyć, jak wygląda świat za dnia, polatać przy świetle słońca, a nie księżyca, czyli zrobić coś wbrew swojej naturze (tak samo jak malutka czarownica, inna bohaterka klasycznej książki Preusslera). Droga do zrealizowania tego marzenia nie będzie oczywiście łatwa, a gdy już się uda, okaże się, że taka zmiana może wywołać niezłe zamieszanie w miasteczku, w którym nagle pojawia się duch... cały w czerni. Przygody i perypetie sprawią, że duszek zacznie tęsknić za swoim dotychczasowym życiem: swojską dębową skrzynią, pajęczynami i kurzem. Bohaterowie Preusslera, duszek i malutka czarownica, poszukują swojej tożsamości, czasem wbrew radom innych lub zdrowemu rozsądkowi. Sympatia czytelników jest jednak zawsze po ich stronie. Poza mądrym przesłaniem, to kawałek klasycznej, ponadczasowej literatury dla dzieci.

Wydawnictwo Bona, 2011

wtorek, 08 lutego 2011

Zawsze gdy czytamy tę książkę (czyli niemal codziennie od kilku miesięcy - wielkie dzięki dla ciotki Kot!), zastanawiam się, co było pierwsze: wiersze czy ilustracje. W „Księdze czarownic” współgrają wyjątkowo. 
Dość przewrotny pomysł na książkę polega na tym, że autor z ilustratorką nie do końca się ze sobą zgadzają. Autor od początku przekonuje nas o tym, że czarownice są wśród nas: jedne hodują jakieś zioła w ogródku, inne znają się świetnie na dietach i dzięki temu mają godną podziwu figurę, inne znane są wśród sąsiadów jako wyjątkowe fleje. Kataloguje je w kilkunastu zabawnych wierszach, nie przesądzając, czy rzeczywiście są czarownicami, czy mają tylko taką opinię. Ilustratorka nie pozostawia żadnych niedopowiedzeń: jej czarownice są tak sugestywne, że nie można od nich oderwać wzroku. We włosach wiją im się robaki, straszą sękatymi łokciami i szponami (niekiedy pomalowanymi na krwistą czerwień), z brody sterczy im szczecina, spod spódnic wylatują nietoperze. Niesamowita galeria typów jędz i wiedźm. Trudno dziwić się, że:
"z tego względu w okolicy
mam opinię czarownicy.
A niektórzy nawet plotą,
Że na miotle mknę z ochotą"
Może to sugestia, ale dla mnie "Księga czarownic" nawet zapach ma trącący stęchlizną. 
Tagi