Mamy rok Chopinowski i urodzaj na książki dla dzieci o kompozytorze. O tym, że jak rocznica, to nie musi być apel ku czci, świadczy dowcipna książeczka „Jak narysować Fryderyka Chopina” (wydał ją Czuły Barbarzyńca). Książka Wandy Chotomskiej. którą przypomina wydawnictwo Literatura, to pozycja bardziej tradycyjna, ale z pomysłem. O kompozytorze autorka pisze przeplatając wiersze z opowieścią o jego dzieciństwie i młodości. Wiersze Chotomskiej to klasyka, dla mnie wiele z nich się nie starzeje, choć niektóre brzmią nieco staroświecko. Są w tej książce i utwory bardzo liryczne i dowcipne, z anegdotą i dialogiem. Ułożone w ten sposób, że stanowią kontynuację albo dopełnienie fragmentów pisanych prozą. Jeśli Chotomska przytacza np. historię o tym, jak mały Fryderyk na pytanie mamy, co się najbardziej podobało publiczności na jego występie, odpowiada: „mój nowy kołnierzyk!”, to opowieść tę kończy wierszowany opis sytuacji.
Chotomska pisze o Chopinie niezwykle prosto, ale bez infantylnego ćwierkania. Przytacza anegdoty, zatrzymuje się przy szczegółach, pokazuje Chopina jako ciekawe świata, twórcze dziecko. Ilustrują tę książkę reprodukcje pamiątek po Chopinie - ołówek, którym pisał, rysunki, laurki jego autorstwa i prześmieszny „Kurier Szafarski” z którego dowiadujemy się np., że „dnia 14 m.b. [sierpnia 1824] wypadł wyrok ażeby pod karą śmierci, żadno prosie nie ważyło się wchodzić go ogrodu”. Do książki dołączona jest również płyta z wybranymi utworami Chopina.
Spodobał mi się pomysł na połączenie wierszy z opowieścią o młodym Fryderyku. O wiele mniej - wrzucanie do jednej książki różnych typów ilustracji. W części, w której Chotomska pisze o Chopinie prozą, mamy kolaże złożone fotografii, rysunków, szkiców. Na stronach, na których są wiersze, znalazły się baśniowe w nastroju ilustracje. Moim zdaniem te dwie konwencje zupełnie do siebie nie pasują i wprowadzają niepotrzebny chaos.