o książkach dla dzieci i młodzieży

Wpisy z tagiem: klasyka

niedziela, 08 stycznia 2012

Ależ wzruszająca książka. I znów nostalgiczna. To stara dobra wierszowana opowiastka Wandy Chotomskiej o małym jeżu spod miasta Zgierza, który bardzo pragnął mieć rodzinę i uwolnić się od samotności. Ruszył więc w podróż, aby odnaleźć nieznanych sobie wujów, ciotki, kuzynów i dziadków, no i żeby znaleźć żonę. Są chwile zwątpienia – do Zgierza dociera nocą, kiedy miasto jest puste i obce, szczeciniaste stworzenia, które uznał za swoje ciotki okazały się zaledwie szczotkami... Ale w końcu znajduje całą familię i już spokojny nurza się w rodzinnym cieple.
To prawdziwie sentymentalna podróż dla rodziców i pewnie piękna wyprawa dla dzieci. No i to, co naprawdę lubię – wspaniały projekt graficzny całości. Ilustracje, trochę mroczne w kolorystyce, szaro-bure, niby zwyczajne i proste, ale odznaczające się wyraźnym piętnem autorskim. To rysunki Krystyny Witkowskiej, jeszcze z lat 60.
A sam wiersz –  napisany finezyjną polszczyzną (wszystkie te ż i rz w jeżach, Zgierzach, zwierzeniach i jeżynach...), zabawny,(rzekome jeża ciotki szczotki, które z trwogą krzyczą na widok jeża: „Boże drogi! On ma nogi!”), lekki, nasycony prawdziwą czułością i tęsknotą za bliskością z innymi, za ciepłym kątem dzielonym z rodziną. Z dziadkiem, z którym gaworzy się nad obiadkiem, z teściem i stryjkiem, z którymi można grać w domino i loteryjkę, z ciotuniami, które pieką pyszne szarlotki. I z żoną, z którą miło się pohuśtać na huśtawce. Czytając ostatnie strofy, można uwierzyć w szczęście:
Własnym uszom
wprost nie wierzę oraz oczom,
że tak może
być cudownie i uroczo.
Sam się dziwię,
jak szczęśliwie życie płynie
pod jeżyną najeżoną
przy rodzinie!


Wydawnictwo Nisza, 2011

niedziela, 26 września 2010

Kiedy zobaczyłam tę książkę w księgarni, pomyślałam: kto tak wydaje dzisiaj książki? Liternictwo? Papier? Obrazki? Nie z tej epoki.
Tak miało być. Dostajemy do rąk klasyczną pozycję literatury dziecięcej w jej klasycznym wydaniu. Choć jest to pierwsza polska edycja, to wygląda jak reprint amerykańskiej z początku lat czterdziestych. Tak sobie myślę, że aby poczuć swego rodzaju rozczulenie w związku z sięganiem po staroć, musi być ona  z sentymentalnych powodów bliska - np. zna ją z dzieciństwa ukochana babcia. Tego tu brakuje. Ciekawskiego małpiszona polskie dzieci poznały całkiem niedawno z filmu animowanego z 2006 roku - film jest dynamiczniejszy i nowocześniejszy, niż książka, stąd moje obawy, czy spodoba się przedszkolakom.
Na plus zdecydowanie zapisuję - akcję. Przygody małpki, która zamienia dżunglę na miasto i wywołuje rozmaite awantury, chłopaki-przedszkolaki lubią książki akcji ze strażą pożarną i wsadzaniem do więzienia - ich książka o George'u nie zawiedzie. Wiem również, że ciekawski George zamieszka w domu pana w żółtym kapeluszu w następnych częściach, to mnie uspokaja, bo pierwsza część przygód kończy się zostawieniem George'a w ogrodzie zoologicznym. Współcześnie trudno przekonywać dzieci, że zoo to najwspanialsze miejsce dla małpki.

Tagi