|
o książkach dla dzieci i młodzieży
Wpisy z tagiem: książka obrazkowa
poniedziałek, 06 lutego 2012
Książka Delphine Durand "Mój dom" zaczyna się tak: "Mój dom nie rzuca na kolana. Naprawdę nic specjalnego". Widzicie okładkę, wszystko się zgadza z tym początkiem przewodnika, prawda? Książka Delphine Durand kończy się tak: Jedna z mieszkanek Kundzia szarpie za klamkę i mówi "Dalej jazda, wszyscy wynocha" a dzieje się to zaraz po tym, jak Indianin Dugo zdradzi nam tajemnicę "Przecież to nie jest prawdziwy dom". Prawdziwy? Nieprawdziwy? I tak nie będziecie chcieli wychodzić. W tym bardzo dziwnym miejscu, które jest i domem mieszkalnym i domem handlowym i domem wariatów i przytuliskiem dla potworów, bohaterowie nie cierpią na nadmetraż. Gęsto i ciasno pomieszkują na stronach pełnych rewelacyjnych ilustracji autorki. Bywają zagubieni (nie wiedzą, gdzie jest ich pokój, zgubili buta albo ktoś pożarł ich kota), rozmarzeni (jak Kundzia, która lubi ptaszki, czy Gluć, który podąża po drabinie wprost do nieba), rozbawieni (jak babcia Fifka, która jeździ na rowerze bez trzymanki). Można ich odwiedzać w domu i rozgościć się tam na dłużej. Można też wpadać tylko na chwilę, by zajrzeć do jednego pokoju - tego z dziwnymi zwierzętami albo jeszcze z dziwniejszymi pomysłami. Albo w to "specjalne miejsce, gdzie się chowa wszystko, co to nie wiadomo, gdzie na razie wsadzić". Można tu kupić nikomu nie potrzebne klamoty, za drogo, u Kompletnie Niezadowolonego, zastanowić się, kto schował but Mustafy, przyglądać się, jak Megaohydna i Maksiszpetna wypiękniały u fryzjera. Śledzić komiksowe historie, odkrywać zabawne szczegóły, zadumać się nad szufladą z rzeczami, które nie istnieją i drugą, ze snami, których się nie pamięta. Trzy wieczory z rzędu moja dziesięciolatka prosi: Chodź, poczytamy sobie razem "Mój dom". Jesteśmy fankami. Polecamy. Szczególnie, że autorka przygotowała dla czytelników cztery strony, na których można robić, co się komu żywnie podoba. Powymyślać, porysować i pofilozofować. To niezwykła książka. Dodam jeszcze, że kocham te przyjemnie dźwięczące słowa: klamoty, wichajstry, dzyndzyki i pipsztyki-dynksy. Bez nich nie ma domu, nieprawdaż? Wydawnictwo Entliczek, 2012
wtorek, 02 listopada 2010
Historia stara jak świat: Tymon jest czarnym kosem, który mieszka w lesie, Szymon – mewą żyjącą nad morzem, pewnego razu spotykają się i zaprzyjaźniają. Razem lecą do nadmorskiego miasteczka, w którym wszystkie ptaki są białe i podobne do Szymona. Początkowo mewy tylko z zaciekawieniem przyglądają się kosowi, z czasem zaczynają okazywać mu wrogość. Szymon staje w obronie przyjaciela, obaj opuszczają miasteczko i zamieszkują w pobliskim lesie. Tu, w chatce na drzewie, Tymon uczy Szymona, że książki mogą służyć do czegoś innego niż tylko rozpalanie ognia. Codziennie wieczorem czyta mu, nie zdając sobie sprawy, że ma także innych słuchaczy – pod oknem zbiera się coraz więcej zaciekawionych mew. W ten sposób, dzięki książkom, mewy zaakceptują Tymona. „Mój przyjaciel Szymon” to ciepła i mądra historia o przyjaźni, lojalności, tolerancji, którą można czytać już dwu- czy trzylatkom. Stosunki w świecie zwierząt są tu oczywiście odzwierciedleniem sytuacji, które zdarzają się w świecie ludzi. Ilustracje są atrakcyjnie, dzięki nim dziecko „wyczyta” z tej lektury dodatkowe treści – gdzie mieszkają i czym zajmują się mewy żyjące w porcie (dorośli wypatrzą tu nawet piwny bar), jak różnią się od siebie ubiorem. Nie są to jednocześnie cukierkowe obrazki, ale pełne szczegółów, żywe i dowcipne ilustracje. Ich autorka, belgijka Kitty Crowther, jest laureatką Nagrody Pamięci Astrid Lindgren, jednego z najbardziej prestiżowych wyróżnień przyznawanych twórcom kultury dziecięcej.
środa, 05 maja 2010
poniedziałek, 22 marca 2010
Książka obrazkowa o samotności. Gdybyś spotkał na ulicy smutnego Pingwina, to jak rozszyfrowałbyś jego smutek? Biedny, zbłąkany, daleko od domu. Chłopiec - bohater tej historii postanawia odwieźć Pingwina na biegun. Płyną we dwóch i im bliżej bieguna tym bardziej staje się jasne, że to nie tęsknota za domem była przyczyną pingwiniego smutku. Pingwin czuł się osamotniony i brakowało mu przyjaciela. Przedszkolaki uczą się rozmawiać o uczuciach i ich przyczynach. To bardzo ważna życiowa umiejętność. Lekcja z Oliverem Jeffersem, jego Chłopcem i Pingwinem jest bardzo przyjemna. Wydaje mi się, że można ją czytać młodszym dzieciom niż poprzednią książkę Jeffersa "Serce w butelce"
środa, 10 marca 2010
Ktoś ma nowe wydawnictwo z książkami dla dzieci. Wydawnictwo MAM - nazwa mi się podoba, a jeszcze bardziej podoba mi się książka, którą w niedzielę przeczytałam i obejrzałam trzy razy w Badecie (Marysia w tym czasie zawijała sushi na zajęciach o podróżach). "Serce w butelce" to książka obrazkowa, niezwykle piękna i wzruszająca. Jestem pod wrażeniem ilustracji, ich niedosłowności, ich poetyckiego mówienie nie wprost. To książka o stracie - po bliskiej osobie zostaje pusty fotel i mocne postanowienie główne bohaterki, by chronić serce przed kolejnymi stratami. Serce w butelce jest ciężkie. Zastanawiam się, jakim cudem autorowi udało się uniknąć kiczu. Zamiast różowego serduszka zamknął w butelce serce, które ma komory i przedsionki i odcięte rurki tętnic (uspokajam, że wszystko jest na rysunkach umowne a nie kardiologiczne). I nurtuje mnie jeszcze pytanie dla kogo ta książka. Nie jestem do końca pewna. Dla tych, którzy kogoś stracili. I dla wielbicieli ładnych książek. Do wspólnego oglądania i czytania ze starszymi. Wydawnictwo proponuje tę książkę dzieciom od 7 do 10 roku życia (a przynajmniej Merlin.pl tak ją zaklasyfikował). Przyznam, że nie znam ośmioletniego chłopca, który przeczytałby ją (przejrzał) sam z przyjemnością. Potrafię sobie wyobrazić kilka dziewczynek, ale też nie tak znowu wiele. A szkoda. Książka obrazkowa jeszcze musi sobie wychować czytelników w Polsce. Dobrze, że takich książek pojawia się na rynku coraz więcej i coraz więcej osób wie, że książka obrazkowa nie jest synonimem książki dla maluchów. |
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
AUTORKI BLOGA
Blog zaczytani w sieci
Blogi o książkach
Książkowo
Księgarnie
Oto wydawnictwa, które czasem przysyłają nam egzemplarze recenzenckie
Rysunki, ilustracje
Wydawnictwa, które jeszcze nie przysyłają nam egzemplarzy recenzenckich
Zaprzyjaźnione
Tagi
|