Co za książka! Niesamowita. Obłędna na każdej stronie. Nie musicie się znać na muzyce, żeby ją pokochać. Wystarczy, że autorka się zna i potrafi muzykę wytłumaczyć. Dziwię się, że tak piszę. Przed przeczytaniem książki Anny Czerwińskiej-Rydel nie sądziłam, że jest to możliwe. Tłumaczyć muzykę? Opowiadać historię o dźwiękach? O graniu? Możliwe.
Możemy też podsłuchać rozmowy instrumentów, ich pogaduszki, kłótnie i inne dźwięczne wymiany poglądów. Na przykład na miłość:
„A JAK KTOŚ ZAPŁONIE Z MIŁOŚCI, JESTEŚMY MY” - ODEZWAŁY SIĘ ZNOWU TRĄBKI. - OGŁOSIMY TO ŚWIATU I ZATRĄBIMY NA ALARM!”
„NA MIŁOŚĆ NAJLEPSZE JEST POLOWANIE!” ZAWOŁAŁ RÓG. „WSZYSTKO WYWIEJE Z SERCA I GŁOWY”.
„MY Z PUZONEM WOLIMY OPOWIADAĆ SOBIE DOWCIPY” - WTRĄCIŁ FAGOT, A PUZON GŁOŚNO SIĘ ZAŚMIAŁ.
„JA WIEM, CO TO JEST MIŁOŚĆ” - POCHWALIŁ SIĘ FLET. - „KIEDY ŚPIEWAM, TAŃCZĄ WOKÓŁ MNIE PTAKI I MOTYLE. NAWET NAJBARDZIEJ JADOWITE WĘŻE POTRAFIĘ ZACZAROWAĆ”.
A ilustracje Marty Ignerskiej to już tak zagrały czysto i dźwięcznie, że nie mogę się oderwać od tej książki. Przydałaby się płyta.
2011, Wydawnictwo Wytwórnia wspólnie z Narodowym Instytutem Fryderyka Chopina.