Grzegorz Kasdepke napisał romans. Wiedziałyśmy o tym od pewnego czasu. Marysia, zachęcona recenzją Aleksa, kupiła romans na Targach Książki. I natychmiast przeczytała. Powoli się przyzwyczajam, że do wielu książek jestem druga w kolejce.
Romans jest smaczny. Lubię poczucie humoru autora i szybkość narracji, choć przez to strony książki stanowczo za szybko stają się przeczytane. Lubię też opracowanie graficzne Oli Cieślak, której udaje się pokazać, że to książka o wrażliwych facetach. W każdym wieku.
Mylące wydaje mi się jednak to zapowiadane podrywanie na gotowanie. Żaden z Felków nie ugotował nic swojej ukochanej. Ani dziadek Feluś, a ni tata Felicjan, ani Felek - małoletni bohater. Wszyscy trzej zajadają raczej smutki płynące nieporozumień w miłości.
W naszym domu wszyscy lubimy gotowanie, czekam, co ugotuje nam Marysia z przepisów z "Romansu. Palce lizać".