o książkach dla dzieci i młodzieży

Wpisy z tagiem: II wojna światowa

czwartek, 02 czerwca 2011

O autorze pisałam w recenzji innej jego książki - "Babcia robi na drutach".
"Wyspa na ulicy Ptasiej" to niezwykła książka. Świadectwo z ocalenia. "Pianista" dla trochę młodszych.
Wojenna robinsonada - historia Alka - chłopca z warszawskiego getta, który zostaje sam w ruinach domu na ulicy Ptasiej i ukrywa się tam przez parę miesięcy w oczekiwaniu na powrót ojca. Jak Robinson musi wykazać się pomysłowością, żeby przetrwać. Nie ma Piętaszka, ma małą białą mysz Śnieżkę, która jest tak samo niema jak towarzysz Robinsona. Śnieżka nie jest zbyt pomocna w gospodarstwie, ale jej obecność dodaje chłopcu otuchy. Żyje przecież w poczuciu permanentnego zagrożenia. Dzikich na tej bezludnej wyspie są całe plemiona - niemieccy policjanci, polscy szabrownicy, donosiciele, inni głodni ukrywający się Żydzi.  Dom na ulicy Ptasiej to miejsce graniczne, jest położony przy samym murze oddzielającym warszawskie getto od reszty świata zaś niebezpieczeństwo grozi chłopcu z obu stron muru.
Książka "Wyspa na ulicy Ptasiej" została przetłumaczona na wiele języków. W Polsce ukazała się  w 1990 roku w Wydawnictwie Nasza Księgarnia w bardzo dobrym tłumaczeniu Ludwika Jerzego Kerna.  I chyba nie cieszyła się wielką popularnością. Teraz ma drugą szansę  - nowe wydanie w Wydawnictwie Media Rodzinna z 2011. Warto sięgnąć.

czwartek, 19 maja 2011

"Asiunię" Joanny Papuzińskiej  kupiłam sobie na ostatnich Targach.  Wojna w oczach pięciolatki opisana przez ponad siedemdziesięcioletnią pisarkę i profesorkę od bajek dla dzieci.  Wojna z jej wspomnień nie wygląda jak atrakcyjna gra komputerowa, autorka nie opowiada o okrucieństwach, ale o codzienności i odczuciach dziecka. Może współczesnym dzieciakom wyda się zbyt wyważona, mnie zachwyca ta prosta historia o wojnie, która jest wytłumaczeniem wszystkiego, picia nie ze swojego kubeczka, gryzącego swetra, przerabianej letniej sukienki, czyraków chłopaków i poważnych rozstań.

Dodatkowo jestem zauroczona ilustracjami Szymanowicza. Bardzo mi tę książkę rozbudowują. Groźny, czarny potwór rozdeptujący domy - to front, który przeszedł. A skulona dziewczynka-drobinka to bohaterka.
Wzruszająca literatura dla najmłodszych - spółki Literatura i Muzeum Powstania Warszawskiego. Jest napisana tak delikatnie, że można czytać już ze starszymi przedszkolakami. I rozmawiać, oczywiście.
Czy należy rozmawiać z dzieckiem w wieku przedszkolnym o wojnie? Jak myślicie?
Czy, kiedy tłumaczę Marysi, dlaczego nie zgadzam się na to, żeby grała w strzelanki na komputerze, to przez wojnę? Bo jest jakoś obecna w moim życiu. Najpierw była wojna znana ze słyszenia. Opowiedziana w dzieciństwie w anegdocie i w historiach rodzinnych o dziadku, który uciekł z obozu na rowerze, o zakopanej maszynie do szycia babci, żeby jej Niemcy nie zabrali itd. Stanowiła spójność z wojną oglądaną w "Czterech Pancernych". Potem była wojna z literatury i zapisów wspomnień. Sama szukałam takich książek i czytałam jedną po drugiej.  W liceum jeden semestr nie mogłam sypiać po nocach, bo czytałam wszystkie dostępne wspomnienia obozowe.

Tagi