o książkach dla dzieci i młodzieży

Wpisy z tagiem: Ulf Stark

czwartek, 29 grudnia 2011

Jeśli przerażają was rzeczy, które mogą robić wasze dzieci, najpierw przeczytajcie tę książkę sami, a dopiero potem zdecydujcie się, czy dać im ją do ręki. Ja jeszcze się waham. „Magiczne tenisówki mojego przyjaciela Percy’ego” Ulfa Starka (autora rewelacyjnych książek obrazkowych dla młodszych dzieci) pokazują świat dziecka bez cenzury. Wiarygodnie, bo Stark napisał tę książkę opierając się na własnych wspomnieniach. Jej bohater, Ulf wyprawia się z kolegami, by podglądać opalające się nago pielęgniarki. Myszkuje w szafie starszego brata w poszukiwaniu gazetek z rozebranymi paniami. Bawi się z kumplami, przebiegając przed przejeżdżającymi samochodami. Udowadnia równieśnikom swoją odwagę, spacerując po barierce na wiadukcie. Przy tym wszystkim kłamstwa, które serwuje rodzicom wraz z bratem, wydają się drobnostką. 

„Magiczne tenisówki” nie są jednak opowieścią o dziecięcych wybrykach, które rodzicom śnią się w najgorszych snach, te są w niej tylko niezakłamanym tłem. Niebanalna i dowcipna historia opowiada o przemianie nieśmiałego, fatłapowatego Ulfa w chłopca wierzącego we własne siły, przekonanego, że jest zdolny do wszystkiego (obie te postawy cechuje skrajność). Przeobrażenie dokonuje się dzięki specyficznej przyjaźni z Percym, który wydaje się przeciwieństwem Ulfa. To pewny siebie, pełen wdzięku łobuz, bezczelnością przykrywający swoją potrzebę uczuć. Percy wmawia Ulfowi, że jego stare, znoszone tenisówki, których wyrzucenia domagają się nauczyciele w szkole, są magiczne. By je dostać, Ulf oddaje Percy’emu swoje (i nie tylko swoje) największe skarby, żadna cena nie wydaje mu się wygórowana. Być może właśnie dlatego, gdy już ma je na nogach, zyskuje wiarę w to, że jest zdolny do wszystkiego. Przed Ulfem jeszcze jedno trudne zadanie: będzie musiał nauczyć się odróżniać odwagę od brawury i  (jakkolwiek nudnie by to nie brzmiało) ponoszenia  konsekwencji swoich czynów. Wierzę, że mu się to uda, bo bardzo polubiłam tego bohatera.

Wydawnictwo Zakamarki, 2011

środa, 23 listopada 2011

Trzeba mieć nieco dystansu do siebie, żeby polubić książki Ulfa Starka. Mama przytłoczona kuchennymi obowiązkami czy tata, który nie ma zwyczaju bawić się z synami nie są typem rodziców - bohaterów, którzy sprostają każdemu wyzwaniu i nadążają za wszystkimi pomysłami dzieci. W tych postaciach możemy jednak przejrzeć się jak w lustrze. Dorosłych Stark przedstawia z ironią, ale i sporą sympatią (nie tylko w tekście, również w autorskich ilustracjach).

 „Jak tata się z nami bawił” to historia jednego wieczoru, podczas którego Ulf i Janne zostają pod opieką ojca. Rodzic ma początkowo problem z pomysłem na wspólne spędzenie czasu, w końcu proponuje zabawę w chowanie klucza i szukanie go przy pomocy poleceń „ciepło zimno” oraz „ptak i ryba”. Oczywiście nie obędzie się bez zabawnych perypetii, które doprowadzą tatę do wniosku, że na jakiś czas ma dość tak intensywnie spędzanych wieczorów.

Rodzice powinni być tą lekturą pokrzepieni (mamy swoje wady, ale nie jesteśmy wcale tacy źli, stać nas na odrobinę szaleństwa lub na wspólną zabawę). Najmłodsi czytelnicy będą zachwyceni nie tylko humorem słownym i sytuacyjnym, ale i obrazem świata, w którym dzieci i rodzice wzajemnie czegoś się od siebie uczą.

Wydawnictwo Zakamarki, 2011

Tagi