o książkach dla dzieci i młodzieży

Wpisy z tagiem: zoo

poniedziałek, 07 marca 2011

Jestem poszukiwaczem książek. Wspominałam już o tym. Z uwagi na zainteresowania Maryśki szczególnie pilnie szukam książek, których  bohaterami są dziecko i zwierzaki. Zanim Wydawnictwo Zielona Sowa spełni prośbę Marysi i wyda wszystkie inne książki napisane przez Holly Web (sześć wydanych Mary już przeczytała), potrzebowałyśmy czegoś nowego.  Znalazłyśmy Lilianę Pędziwiatr.
Marysia przeczytała jednym tchem. Liliana Pędziwiatr rozmawia ze zwierzętami a od jej śmiechu zaczynają kwitnąć kwiaty. Te ekstrawaganckie umiejętności przysparzają jej raczej kłopotów. Dziewczynka ma problemy z odnalezieniem się w nowej szkole, dziwnym zachowaniem (ona cały czas stara się ukrywać swoje zdolności) zniechęca do siebie kolegów a oni, delikatnie mówiąc, potrafią być niemili. Ta historia to dobry wstęp, żeby z dzieckiem porozmawiać o mobbingu w pierwszych klasach szkoły podstawowej. Warto. W każdej klasie, także w tych, do których chodzą nasze dzieci są dzieci nielubiane (wykluczane, tępione), tylko dlatego, że są inne.
Książka świetnie przygotowana dla czytelników, którzy nie mają wielkiej wprawy w czytaniu - duża czcionka i spora interlinia. Porządna jest też okładka, ale tego nie doceniam, wolę książki w cienkiej oprawie, tańsze, niedrenujące kieszeni.
Po tej lekturze inaczej zgoła patrzę na Doktora Dolittle'a. Myślę sobie, może jednak był dziwakiem i w głębi duszy tragicznie brakowało mu towarzystwa ludzi. Miał jednak trochę łatwiej niż Liliana , nie musiał chodzić do szkoły i nie groził mu aż tak wielki szum medialny.

piątek, 26 lutego 2010
To nie jest słodka książka dla małych dzieci o zwierzątkach.
Pierwszy rozdział opowiada o dobrej matce, dbającej o swe młode. Rysica, dba o swoje dzieci,  musi mieć siły, by się nimi opiekować, dość szybko wyrusza na polowanie. Mama czai się, poluje, jak następnie wgryza się w kark jelonka, rozrywa go na strzępy itd. Lubicie Animal Planet? To coś dla Was.
Jak rysie maluchy trafiają do Zoo? Zostają wykradzione przez gajowego pod nieobecność matki zajętej polowaniem. Tu muszę powiedzieć, że Marysia była oburzona. Jak tak można? Rysica wróci i zobaczy, że nie ma jej dzieci? - emocjonowała się bardzo i wracała do tego pytania. 

Dalsza cześć książki, ta, która mi się najbardziej podobała, to opowiadanie o młodych rysiach w domu dyrektorostwa Żabińskich w Warszawskim Ogrodzie Zoologicznym, domu znanego nam z książki o hience Dżolly. Kiedy Antonina Żabińska opowiada o życiu pod jednym dachem z rysiczkami Tufą i Tofi, to mówi jak doświadczony psycholog i kocia dusza jawi nam się jak na dłoni. Autorka potrafi wspaniale opisać niezwykłe kocie zadziwienie światem. Tylko dzieci potrafią jeszcze się tak dziwić.
Tagi