Ach ci Piraci! Mają moc przyciągania.
Na ekranach kin czwarta część "Piratów z Karaibów", na którą moje dziecko wybiera się koniecznie. Chciałam nawet powiedzieć, że to stanowczo dla starszych, ale okazało się, że dwie części już widziała na nocowaniu u przyjaciółki. Obudziłam się trochę za późno i zaakceptowałam fakt, że na czwórkę pójdziemy razem. Powiedzmy tak - dziewczynki lubią Johnny'ego Deppa, chłopcy nawalanki, ja owoce morza i wszyscy chcemy odnaleźć piracki skarb.
Książka Oldricha Różicki "Skarb kapitana Williama Kidda" to propozycja wyjścia poza książkową narrację. Jest historia - przekazana w formie pamiętnika z poszukiwań skrzyni pełnej skarbów ukrytej przez słynnego korsarza Williama Kidda. Narrację prowadzi wnuk jednego z marynarzy zaokrętowanych na statku kapitana Kidda. Jest też zaproszenie do zabawy w samodzielne odszyfrowywanie wskazówek zostawionych przez kapitana. W książce umieszczono fragmenty listów, notatek, mapy.
Aby odnaleźć skarb, trzeba gimnastykować umysł, łączyć pozornie odległe fakty, szperać. Dodatkowo jest też sporo informacji z piratologii - np. o różnicach między korsarzem a piratem, rodzajach pirackich flag. Nie dla maluchów - skarbu kapitana Kidda strzeże duch niewinnej dziewczyny zabitej i pogrzebanej razem z kufrem. Raczej dla dzieci, które są w stanie z przyjemnością obejrzeć na ekranie pirackie jatki.
"Skarb kapitana Williama Kidda" to elegancko wydana książka, zapakowana w kartonowe pudełko-kufer z podwójnym dnem, kryje w sobie sporo tajemnic. Wydanie prezentowe. Gratka dla wielbicieli pirackich przygód.