
Kolejne dwie części cyklu o Lasse i Mai – uczniach ze szwedzkiego miasteczku Valleby, których pasją jest rozwiązywanie zagadek detektywistycznych. Do tej pory Lasse i Maja uporali się m.in. z tajemnicą znikających diamentów, odkryli fałszerza banknotów, rozwikłali sprawę mumii grasującej w muzeum. Posługują się tradycyjnym warsztatem: notują swoje spostrzeżenia, czasem używają sztucznych wąsów i bród (a przynajmniej mają takie na wyposażeniu swojego biura – tak, tak, ta dwójka dzieciaków prowadzi detektywistyczne biuro i nie raz pomogła w śledztwie komisarzowi policji), głównie jednak zawierzają dedukcji. Zagadki, które rozwikłują, wymagają logicznego myślenia i uczą wyciągania wniosków.
Tym razem Lasse i Maja zabierają się za wyjaśnienie sprawy sportowego pucharu, który znika w bardzo tajemniczych okolicznościach („Tajemnica meczu”) i znajdują odpowiedź, na pytanie, dlaczego zwierzęta w sklepie zoologicznym są wyjątkowo ospałe, jakby ktoś dosypał im trucizny do karmy („Tajemnica zwierząt”). Krąg podejrzanych jest jak zwykle niewielki, jak w klasycznym kryminale.
Jesteśmy z dziećmi fanami tej serii. Jedna z części biura Lassego i Mai to również pierwsza "poważna" lektura, którą 6-letni Ignaś przeczytał sam, od deski do deski. Graficznie to książki bardzo przyjazne dziecku – duża czcionka, świetne, charakterystyczne ilustracje (czarno białe, pasują do kryminału), krótkie rozdziały. Jedyna wada cyklu polega na tym, że nie sięgniemy po nie drugi raz, ale taka to już natura kryminału. Z tego wniosek, że lepiej pożyczać niż kupować – ale polecam bez zastrzeżeń.