o książkach dla dzieci i młodzieży

Wpisy z tagiem: wielcy ludzie

czwartek, 17 czerwca 2010

Bohaterką tej powieści jest Cornelia - nieślubna córka wielkiego artysty. To jej oczami patrzymy na Rembrandta w ostatnich latach  życia. Niegdyś ceniony malarz, król życia, wielki artysta zmienia się w człowieka zgorzkniałego i szalonego.
Jeśli ktoś oczekuje zwrotów akcji i sensacji, zawiedzie się. Jest tajemnica, ale jakby nienajważniejsza. Lynn Cullen udało się natomiast opisać codzienność, oddać klimat siedemnastowiecznego Amsterdamu, miasta kupców i artystów. Miasta, w którym niewątpliwie łatwiej żyć mężczyznom niż kobietom. Główna bohaterka poszukuje odpowiedzi na ważne pytania. Pyta o miłość.  Ojca do matki, do innych kobiet, do malarstwa. Stawia też pytania o to, czy ona ma prawo do pasji.
Pełna wdzięku proza. Delikatna. Dla miłośników wzruszeń w historycznych kostiumach.

Książkę dostałam z Wydawnictwa Jaguar

czwartek, 27 maja 2010

Kolejna nowość targowa, która jeszcze pachnie farbą drukarską. Trzecia książka Wydawnictwa mam. Te mamy kochają piękne książki dla dzieci. Ja też.

Życie Jacques'a Cousteau jest barwne i ciekawe jak filmy w trójwymiarze. Wprost idealne by stać się tematem książki obrazkowej.
Małego Jacques'a poznajemy w dzieciństwie na francuskim wybrzeżu i patrzymy, jak spełniają się jego marzenia. Rośnie pionier oceanografii i podwodnego filmowania, człowiek- artysta. Pokazuje niesamowicie piękny świat i mówi: Też możecie go chronić.
Tę historię opowiedziano prostymi słowami i zupełnie obłędnymi ilustracjami.
Można czytać przedszkolakom i oglądać w każdym wieku.

piątek, 15 stycznia 2010


- To będzie mój rok - mówi z plakatów pomnik Fryderyka Chopina.

Zobaczymy. Książki dla dzieci, raczej mu w tym nie pomogą.
Zeszłoroczny "Mały Chopin" Michała Rusinka zupełnie mnie nie zachwycił, ale gładko przełknęłam i natychmiast o nim zapomniałam.
"Wieczorynki z Fryderykiem" wzbudziły większe emocje. Od pierwszych stron wiedziałam, że nie polubię tej książki. I do ostatniej zdania nie zmieniłam.
Pomysł na książkę jest taki, że mama opowiada sześcioletniej córce Ani wieczorem w odcinkach historie z życia rodziny Chopinów. Trzeba tylko umieć opowiadać, bo materiał jest bezsprzecznie ciekawy. A mama opowiada, jak słaba nauczycielka, która często popada w schematyzm (także językowo) i większą wagę przywiązuje do tego, żeby pouczyć niż opowiedzieć zajmującą historię. W czytaniu głośnym brzmi to bardzo fałszywie.
Na przykład na pytanie córki, czy Chopin po przeprowadzce do Warszawy był szczęśliwy, mama odpowiada: "Myślę, że tak, przede wszystkim dlatego, że miał dobrą, mądrą i kochającą go rodzinę. A poza tym w dużym mieście, w stolicy, za czasów dzieciństwa i wczesnej młodości Fryderyka działo się wiele interesujących wydarzeń. Warszawa piękniała i rozwijała się. My też mamy wiele możliwości rozwoju, uczestniczenia w pięknych koncertach i spektaklach teatralnych, bo żyjemy w tym samym mieście co Frycek." taki styl.
Często na siłę wymyślane są powiązania między współczesnym życiem rodziny Ani a wieczorynkami o kompozytorze. Koniecznie ma być pouczająco w obu warstwach fabularnych. Przykład: dziewczynka przeszkadzała rodzicom w przyjęciu, bo zakradała pod ich drzwi choć powinna spać. Mama następnego dnia tłumaczy, jak jej się nie podobało takie zachowanie i co w związku z tym? Płynnie przechodzi do historii o tym, że mały Frycek zakradał się do salonu by pouderzać w czarne i białe klawisze fortepianu. Było też o tym, ze owoce są zdrowsze od wafelków, bo mają witaminy. Dratwą to szyte.

Rok 2010 rokiem Chopina. W Japonii też, prawda? Chętnie bym zobaczyła jakąś porządną książkę dla dzieci o Chopinie, może być tłumaczenie.

Tagi