Wszystkie obietnice zawarte w tytule
zostały spełnione. Jest i tajemnica i całkiem spora dawka czarów,
z którymi muszą zmierzyć się nieprzyzwyczajeni do magii w życiu
codziennym bohaterowie, dobrani na zasadzie kontrastu: zrównoważony
Aleks Piórko, wiecznie opychający się Kamil Chrupiński i Zuzka
Gałązka – uparta i lekko przemądrzała okularnica.
Choć książka zaczyna się
jak typowa opowieść o perypetiach szkolnej młodzieży – Aleks, Kamil i
Zuzka właśnie kończą rok szkolny i planują wakacje – szybko
wpadamy w wir niecodziennych wydarzeń. Wszystko za sprawą
zaczarowanego klasera, który Aleks dostaje od dziadka na pocieszenie
(w tym roku nie wyjedzie na wakacje, bo tata stracił pracę –
wątek realistyczny i współczesny). Znajdujące się w środku
znaczki nie należą jednak do zwykłych okazów filatelistycznych.
Po otwarciu klasera okazuje się, że potrafią ze sobą rozmawiać,
kłócić się, a niektóre są nawet niebezpieczne dla ludzi. Trójka
przyjaciół szybko odkrywa, że ich zadaniem jest odnalezienie
znaczka, przedstawiającego usta pewnego króla – tylko on bowiem
może wytłumaczyć im niepokojące zachowanie reszty mieszkańców
klasera. To jednak tylko pierwsze z zadań. Wkrótce okaże się, że
Aleks, Kamil, Zuza i pomagający im w poszukiwaniach dziadek, mają
groźnych przeciwników, a stawką w tej grze jest pewne królestwo.
Opowieść pełna fantazji,
dowcipnie zilustrowana. Mi zabrakło trochę pogłębienia charaterów
bohaterów, ale nie myślę, by przeszkadzało to młodym miłośnikom
tego typu awanturniczych lektur. Zostaną wciągnięci w wir wydarzeń
mimo woli, jak trójka przyjaciół do magicznego świata znaczków.