|
o książkach dla dzieci i młodzieży
Wpisy z tagiem: bohaterstwo
środa, 28 marca 2012
Jak przyjemnie pacyfistyczna książka. Bez zadęcia, patosu, nasycona ironią i złośliwością skierowaną przeciw tym, którym mundur i wojsko kojarzą się z dumą, prestiżem i świętą powinnością. Tomaszek zostaje wysłany do szkoły wojskowej, jak każdy poważny młodzian w jego rodzinie. Tyle że Tomaszka nie interesuje bitewny trud i nie ekscytuje wojaczka. Bo on wie, że „wojna zaszkodzi cywilom przecież!”, bo wyżej ceni granie na trąbce i ganianie za piłką. Idzie jednak jakoś przez szkołę, średnią ma fatalną (za to, że nie chciał wziąć udziału w żadnej wojnie), nienawidzi manewrów. Postanawia jednak zdobyć rangę generała. Ale generała POKOJOWEGO. Który pomaga innym, potrafi każdego rozchmurzyć, wspomóc radą. Kochają go wszyscy, wiwatują na jego widok, chcą być jego przyjaciółmi. Siła tej książeczki polega nie ta tym, że pokazuje straszliwość wojny, ale że ośmiesza zwolenników jej etosu. Autorka w prześmiewczy (choć nie szyderczy) sposób opisuje wizytę mamy Tomaszka na uczelni, podczas której nerwowo tłumaczy dziekanowi wszech strategów, że niechęć jej synka do bitki z pewnością jest chwilowa i że niebawem się poprawi. Ojciec chrzestny chłopca błaga go „Idź, wywołaj dziecko wojnę, abym serce miał spokojne”. Nie ma tu miejsca na wysokie tony, nie ma też sentymentalizmu. Rodzina Tomaszka nie jest groźna, jest śmieszna. Nie znam włoskiego oryginału, ale tłumaczenie wydaje się świetne. Rymowana opowieść wspaniale trzyma rytm, tryska dowcipem, zachowuje słowne igraszki. Graficznie książka doskonale pasuje do samej historii – czcionka stylizowana jest na zapis (rozkazów?) na maszynie, proste rysunki postaci nasuwają skojarzenia z drewnianymi lalkami. Wszystko razem naprawdę gra. Mój sześcioletni bratanek jest właśnie w fazie rysowania wojen i bitew. Może jest już za duży, ale jednak podsunę mu tę opowieść o generale Tomaszku, który nie chciał pójść na wojnę.
To tylko bajka - bajka króciutka, może jest mądra, może głupiutka. Jak ją spamiętasz, to bądź spokojny, nie będzie więcej na świecie wojny.
Wydawnictwo Bona 2012
czwartek, 28 października 2010
Początek jest realistyczny. Brajan zaczyna naukę w nowej podstawówce, ma problemy, wspiera go starszy brat. Chłopcami opiekuje się babcia, rodzice pracują za granicą. Pewnej nocy kamienica, w której mieszkają, staje w płomieniach. Brajanowi udaje się podnieść słuchawkę i wykręcić numer – i od tego momentu opowieść wkracza w zupełnie inny gatunek. Pojawiają się smoki, bathy – zagrażające im nietoperze, skrzydlate wierzchowce sekstyle, a oprócz tego stwory zwyczajowo zapełniające karty powieści fantasy, czyli ludzie i krasnoludy. Nie zabraknie też obowiązkowych motywów – konfliktów między rasami, prześladowań, magii, władców, którzy utracili swoje księstwo. W Krainie Riss, do której trafia Brajan, ma on również do wypełnienia pewną misję. Przewija się wątek chłopca – wybrańca. Podoba mi się wątek tęsknoty za domem – chłopiec, choć trafia do fantastycznego świata, przeżywa niesamowite przygody, myśli o swoich bliskich. Nie zdradzę zbyt wiele, jeśli napiszę, że wszystkie jego przygody prowadzą właśnie do ponownego spotkania z nimi (choć Brajan nie zdaje sobie z tego sprawy). Czyta się tę opowieść bardzo dobrze. Stylowe ilustracje Łukasza Ryłki (choć okładka nie jest rewelacyjna). Mam jednak do tej książki jedno, poważne zastrzeżenie. Prawdziwa historia Brajana skończyła się tragicznie. Autor książkowej wersji losów chłopca zdecydował się na inne zakończenie. Nie rozumiem tego kroku. Ta opowieść, choć to wyzwanie, powinna kończyć się tak jak w życiu. |
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
AUTORKI BLOGA
Blog zaczytani w sieci
Blogi o książkach
Książkowo
Księgarnie
Oto wydawnictwa, które czasem przysyłają nam egzemplarze recenzenckie
Rysunki, ilustracje
Wydawnictwa, które jeszcze nie przysyłają nam egzemplarzy recenzenckich
Zaprzyjaźnione
Tagi
|