![]()
Najbardziej wzruszająca wersja legendy o panu Twardowskim, jaką do tej pory czytałam. Przejmująca, uniwersalna, fascynująco zilustrowana.
Od dzieciństwa towarzyszył mi pan Twardowski z ballady Mickiewicza, ten co „podparł się w boki jak basza”, który „śmieszy, tumani, przestrasza”. Taki, co i diabła przechytrzy, podsuwając mu swoją żonę. Twardowski z książki Wolańskiego to zupełnie inna postać. Poznajemy go jako ubogiego szlachcica z przyprószoną siwizną głową, któremu nie zależy już ani na bogactwie, ani na splendorze. Jego układ z diabłem i decyzja podpisania cyrografu ma w sobie coś tragicznego i desperackiego: jakby człowiek, któremu zostało już niewiele życia, zdał sobie z tego sprawę i postanowił postawić wszystko na jedną kartę. To też chwytająca za serce historia o miłości i przywiązaniu: wierną do końca towarzyszką perypetii Twardowskiego jest Przybłęda. Finał tej opowieści chwyta ze serce. A w tle pojawia się zgraja niezwykle barwnych wiedźm i tragikomiczna kompania zubożałych szlachciurów. Klasy tej historii dodają ilustracje Marii Balcerek (wykorzystane zostały jej projekty lalek do spektaklu „Pan Twardowski”), zachwyciło mnie też graficzne opracowanie tej książki.
Wydawnictwo Skrzat, 2011