o książkach dla dzieci i młodzieży

Wpisy z tagiem: detektyw

niedziela, 27 lutego 2011

Trudno wyobrazić sobie kogoś mniej nadającego się na detektywa niż Ture Sventon. Człowiek, który zamiast „pistolet” mówi „piftolet”, naprawdę nazywa się Sture Svensson (rzecz jasna, nie umie tego wymówić) i jest wielbicielem psysi. To znaczy – ptysi. A jednak to właśnie Ture Sventonowi udaje się złapać wciąż wymykającego się policji Wilhelma Łasicę i jego wspólnika. Nie byłoby to jednak możliwe, gdyby pewnego razu w sztokholmskim biurze detektywa nie pojawił się tajemniczy człowiek, oferujący sprzedaż pachnącego wielbłądami dywanu. Uściślijmy – latającego dywanu.

W tej klasycznej książce jest wszystko co uwielbiam literaturze dla dzieci: przygoda, dowcip, charakterystyczni bohaterowie, wątki fantastyczne, świetna kreska ilustratora. W idealnych proporcjach. Czyta (i słucha) się jednym tchem. „Latający detektyw” ukazał się w serii „Mistrzowie ilustracji” już trzy lata temu, ale nie ma to żadnego znaczenia. Książka jest ponadczasowa. O czym najlepiej świadczyły wypieki na twarzy 6-letnich Ignasia i Poli, przysłuchujących się perypetiom Ture Sventona i towarzyszącej mu grupki dzieci.

Od razu po skończeniu książki zaczęłam szukać w internecie kolejnych części cyklu. W Polsce ukazała się jeszcze tylko jedna - „Detektyw na pustyni”, lata temu. Oto wyzwanie dla ambitnych polskich wydawnictw dla dzieci.

sobota, 12 czerwca 2010

Wreszcie w  kryminalnej "Serii z kotem" dla dzieci  Wydawnictwo WAB zaczęło wydawać książki polskich autorów. Wcześniej ukazało się osiem książek będących tłumaczeniami zachodnich powieści sensacyjnych (np. Bracia Hardy) i detektywistycznych (np. Minerva Clark na tropie).
Jestem po lekturze kryminału Małgorzaty Strękowskiej-Zaremby o kradzieży pomocy naukowej ze szkolnej pracowni biologicznej. Zlecenie (a raczej rozkaz) rozwiązania zagadki kryminalnej od dyrektora szkoły dostają detektywi z szóstej klasy Teoś Kefirek i jego przyjaciel Dominik, tfu Dominiczek. Para detektywów jest parą przeciwieństw - znamy ten schemat i on w powieści detektywistycznej się sprawdza - partnerzy się doskonale uzupełniają. Rozrabiaka Teoś gra w tej parze pierwsze skrzypce, ale bez rozważnego, dobrze wychowanego Dominika nie dałby sobie rady. W rozwiązaniu zagadki nieustannie przeszkadzają chłopcom pokręcone okoliczności, złośliwie fałszywe tropy i zdradliwe młodsze rodzeństwo. Obłęd w ciapki - jak powtarza w książce Teoś Kefirek. Lekka lektura na wakacje dla młodszych nastolatków.
Książkę dostałam z Wydawnictwa WAB.

Tagi