Książka Barry'ego Jansberga jest powieścią dla zbuntowanych nastolatków. Życiową i ironiczną. Australijskiemu pisarzowi udało się stworzyć interesujący pamiętnik nastoletniej dziewczyny - Calmy Harrisson. Ironia to najostrzejsza cecha jej stylu.
Próżno szukać w tej książce negatywnych, czarnych charakterów i anielsko dobrych postaci pełnych zalet. Wszystko w paski. Życiowo.
Bardzo ciekawe rozważanie na temat tego, co może zrobić uczeń z nauczycielem i vice versa. Rozważania nie czysto teoretyczne. Kiffo i Calma - para przyjaciół z licealnego piekiełka stają do walki z nową nauczycielką angielskiego (wiele mówiący przydomek Pitbull). Calma i Kiffo to para przeciwieństw - Calma - dobra uczennica, utalentowana literacko i Kiffo najgorszy uczeń w klasie, szkolny błazen, pierwszej wody rozrabiaka. Co ich łączy? Oboje są wychowywani przez samotnych rodziców. Matka dziewczyny pracuje na dwóch etatach, nie mam czasu dla córki, na cześć jej ekspresji uczuciowej nazywana jest przez Calmę Lodówką. Ojciec Kiffo jest bezrobotnym alkoholikiem. Ta para nastolatków znalazła u siebie akceptację. Z nauczycielką, która sieje terror, grają nieczysto. Zaplanowane akcje, które mają doprowadzić do oskarżenia Pitbulla o handel narkotykami, wymykają im się spod kontroli. Nastolatki mają kłopoty z przyznaniem się do błędów i policją. Wszystko zmierza do katastrofy.
Mogłaby być to powieść niezwykle ponura. Ale nie jest. Ratuje nas ironiczny dystans do świata głównej bohaterki. W jednej z ostatnich scen książki Calma w czasie pogrzebu przykuwa się różowymi futerkowymi kajdankami z seks shopu do kościelnej mównicy. Robi to, by zebrani w tym miejscu hipokryci - młodzi i starsi jej wysłuchali. To działa.