o książkach dla dzieci i młodzieży

Wpisy z tagiem: psy

wtorek, 15 maja 2012

Bałam się, że to będzie jakaś pełna rozpaczy historia. O psie, który szuka – czyli pewnie się zgubił albo w ogóle jest niczyj, porzucony, odepchnięty. Błąka się po mieście, nikt (prócz dzieci) nie zwraca na niego uwagi, grzebie w śmietniku, spogląda w wystawy sklepów mięsnych, popatruje (tęskno?) z zakurzonych chodników wprost w okna, za którymi siedzą mili staruszkowie, uśmiechnięte panie kioskarki, dobrze odżywione kotki. Do tego nie ma jednej łapy, więc dramat gotowy. Ale nie, na szczęście to zupełnie inna bajka, a żywot psa okazuje się całkiem szczęśliwy. I świat nie taki zły. Ja póki co nie chcę opowiadać mojej córce, że świat bywa beznadziejny, więc cieszę się, że tym razem psi los nie wyciśnie ani jej, ani mnie łez z oczu. Bardzo mi pasuje taki ton opowieści. Tym bardziej, że w tak niewymuszony sposób oswaja ona dziecko z niby bliskim, a jednak zawsze trochę tajemniczym światem psów. Tu zwierzęta są zwierzętami, nie zachowują się jak ludzie, jak to często w bajkach bywa.

Joanna Guszta stworzyła fabułę, którą rządzi suspens – tę książkę czyta się niecierpliwie, żeby jak najszybciej dowiedzieć się, jakiej to ważnej rzeczy szuka mały pies ze spiczastymi uszami. Każda stronica i tekstem, i ilustracjami, otwiera nową scenerię, przedstawia nowych, zawsze ciekawych bohaterów, nową perspektywę. Piękne rysunki Marty Szudygi są z jednej strony dość nowoczesne, a jednocześnie przywołują klimat klasycznej polskiej ilustracji. Wyrafinowanej, dbałej o szczegóły, wspaniale zestawiającej kolory. Wydawnictwo „Ładne Halo” wydało na razie jedynie trzy książki. Ja czekam na następne.

 

Ładne Halo 2012



sobota, 14 kwietnia 2012

Moja córka kocha zwierzęta i książki. Do ulubionych lektur Marysi należą te o koniach, kucach, kotach i psach. Mary już trochę wyrosła z serii Holly Webb, dalej jednak potrzebuje porcji psich wzruszeń."Droga do domu" Bobby Peron dostarcza ich całą furę.

Historia zaczyna się od sukcesu pary przyjaciół - jedenastoletniej Abby i jej ukochanego owczarka szetlandzkiego Tama. Ta dwójka wygrywa prestiżowe zawody w agility, w których pies prowadzony komendami przewodnika musi pokonać w jak najlepszym czasie specjalny tor przeszkód. Radość nie potrwa jednak długo.  W drodze powrotnej z wygranych mistrzostw ma miejsce poważny wypadek samochodowy i przyjaciele zostają rozdzieleni na bardzo długo.

Narracja jest prowadzona z dwóch perspektyw - na przemian głos zabierają Abby i Tam. Ona opowiada, jak mimo upływającego czasu, dalej szuka swojego psiaka pełna wiary, że kiedyś go odnajdzie. Pies przekazuje historię drogi powrotnej do domu, przez góry, do dziewczynki, za którą tęskni najbardziej na świecie. I Abby i Tama spotykają różne przygody, często niewesołe i niebezpieczne. Moje dziecko poleca.

Wydawnictwo Bis, 2011

piątek, 16 grudnia 2011

Jakiś czas temu pismo The New York Times ogłosiło listę dziesięciu najpiękniej ilustrowanych książek dla dzieci 2010 roku. Zajrzałam do tej listy – piękne, różnorodne wydawnictwa, z których większość chciałoby się kupić natychmiast. Mam dziki plan, że uda mi się zdobyć wszystkie zwycięskie książki i stopniowo je tutaj przedstawiać.
Na pierwszy ogień idzie „Hondo i Fabian” napisana i zilustrowana przez Petera McCarty'ego. Książka nagrodzona także medalem Caldecotta – nagrodą przyznawaną co roku przez amerykańskie Stowarzyszenie Bibliotek Dziecięcych autorowi najlepiej zilustrowanej książki dla dzieci.
To prosta opowieść o psie (Hondo) i kocie (Fabian) albo też o jednym zwykłym dniu z ich życia. Kiedy Hondo śpi pod oknem, Fabian drzemie na parapecie. Kiedy Hondo rusza na wycieczkę nad morze, Fabian zostaje w domu, by bawić się ze swoją kilkuletnią panią. Kiedy Hondo rzuca się na fale, Fabian sunie po lśniącej podłodze. W końcu pies wraca do domu, oba zwierzaki jedzą kolację i najedzone kładą się brzuchami do góry na swoich ulubionych miejscach – Hondo pod oknem, a Fabian na parapecie.
Rysunek McCarty'ego jest miękki i delikatny. Aż ma się ochotę zanurzyć w puszystej kociej sierści i pogłaskać psi grzbiet. I prawie słyszy się ciche stąpanie krągłych łapek. W tej miękkości kryje się właśnie cały urok. A prościutka historyjka, właściwie o niczym, jest kojąca jak leniwa kołysanka. Tę książkę czyta się cicho i powoli. Na kanapie. A potem można coś zjeść i pójść spać brzuchem do góry.

wtorek, 06 września 2011

Pełna humoru opowieść o wakacjach bez rodziców.

Marysia - córka młodych biologów, którzy wyjechali na dwumiesięczne stypendium do Kanady zostaje w mieście pod opieką kochającej jedzenie i gotowanie ciotki Stefani. Niespodzianka w postaci znalezionej pod drzwiami mieszkania ciężarnej suczki Franczeski sprawia, że zapowiadające się się nudno wakacje, zmieniają się w niezłą przygodę. Marysi - opiekunce psów rośnie szybko grono znajomych. W dodatku ciotka Stefa się zakochuje z wzajemnością a ekologiczni przestępcy, jak na zawołanie zostawiają do rozwiązania zagadkę.

Na kartach książki widzimy rozwijającą się akcję a dodatkowo czytamy komentarze do rzeczywistości w postaci listów Marysi do "wyrodnych" rodziców, którzy tęsknią za nią z Kanady. 

Książka w duchu starych młodzieżówek. Myślę, że porównanie z Adamem Bahdajem, będzie jak najbardziej na miejscu. Szkoda, że nie słychać nic o następnej części.

piątek, 04 marca 2011

Pamiętnik Wintera, szczeniaka rasy alaskan malamut, powinien się spodobać wszystkim tym, którzy psy mają i tym, którzy o posiadaniu czworonoga marzą. Winter – zadziorny, z białym ogonem zwieńczonym szarą kitką, białym pyskiem i śmieszną różową łatką przy nosie – podbije serce nie tylko swoich państwa z kart tej książki ale i czytelników.

Historia ma rytm szaleńczej, radosnej galopady za własnym ogonem. Winter co chwilę wpada w tarapaty, ucieka, nie poddaje się najbardziej wytrwałej tresurze, przynosi wstyd właścicielom na zawodach, rzuca się do biegu natychmiast, gdy na horyzoncie pojawi się inny pies, kot, koń, czy nawet krowa. Jego właściciele (Henryk, Hania i ich dzieci - Alek i Julka) bez ustanku lądują w błocie, muszą tłumaczyć się za swego podopiecznego i naprawiać szkody, które wyrządził. I choć na początku nie za bardzo przypadają sobie do gustu – charakterny psiak z hodowli malamutów i miastowi państwo – to oczywiście z czasem nie będą mogli bez siebie żyć.

Oddechem podczas tej zwariowanej gonitwy za kolejnymi przygodami są całostronicowe ilustracje Joanny Rusinek.

Dobra lektura dla zwłaszcza dla tych, którzy przygotowuja się do przyjęcia pod swój dach czworonoga. Uczy, że taka decyzja to poważne zobowiązanie, że każde zwierzę ma swój charakter, który będziemy musieli zaakceptować. Bawiąc, tłumaczy wiele psich zachowań.

Tagi