|
o książkach dla dzieci i młodzieży
Wpisy z tagiem: zwierzęta
czwartek, 19 kwietnia 2012
Trochę mrozi krew w żyłach ta opowieść. Miś szuka swojej czapeczki, czerwonej, spiczastej, ulubionej. Pyta o nią różne zwierzęta – węża, królika, żółwia i różne dziwne stworzenia, które napotyka po drodze. Nikt nic nie widział, nikt nic nie wie. Ale na koniec miś nagle zdaje sobie sprawę, że jego czerwona czapeczka gdzieś mu jednak mignęła, że chyba ją widział. Już wie gdzie. I dzieje się coś, o czym się nie mówi, ale czego świadomość nagle wkrada się do naszych głów. Na kilku prostych rysunkach zostaje opowiedziana, w przewrotny i zabawny, choć i mroczny sposób, historia kłamstwa, kradzieży, zemsty oraz milczenia. Nie ma ani jednej drastycznej sceny, nic nie ujawnia się wprost, ale uważni czytelnicy swoje wiedzą. I może przejść ich dreszcz, kiedy zrozumieją, jak kończą się poszukiwania zagubionej czapki. To nie jest wesoła czy urocza bajka o zwierzątkach. A jednak ma swój (czarny) humor, przykuwa wzrok, nie daje o sobie zapomnieć. I jest naprawdę inteligentnie skonstruowana. Jon Klassen opowiada rysunkami, ale nie tylko – kolory postaci wprowadzają nas w szczególny nastrój, kolory czcionki dają nam wskazówki do rozwiązania zagadki, a nagłe zmiany barwy tła dyktują też zmiany emocji. Wspaniała rzecz, prawdziwy kryminał, którego zakończenie kołacze się długo po głowie. To już bestseller, i całkiem słusznie. Dwie Siostry 2012
niedziela, 08 stycznia 2012
Wydawnictwo Nisza, 2011
środa, 21 grudnia 2011
endo, 2002
piątek, 16 grudnia 2011
niedziela, 21 sierpnia 2011
Wiedziałam, że ta książka musi się spodobać mojej Marysi. Przyszłej studentce SGGW na Wydziale Weterynarii. Zawsze, kiedy mijamy ursynowski kampus, Maria nie omieszkuje wspomnieć, że to będzie jej uczelnia. Maria planuje w przyszłości mieć klinikę weterynaryjną na wsi i w wolnym od pracy czasie podróżować po świecie, by odkrywać nowe gatunki i chronić te zagrożone wyginięciem. Książka Adama Wajraka i Nurii Fernandez jest idealna dla niej. Opisy przygód ze zwierzętami w roli głównej dziennikarza i badaczki przyrody. Taras w naszym lesie jest z kolei idealnym miejscem na czytanie takich książek. Bywa, że hasają po nim wiewiórki, a w doniczce pelargonii zawieszonej u powały uwiły sobie swego czasu gniazdo pokrzewki. W nowym wydaniu "Kuny za kaloryferem" zachwyca mnie wszystko z wyjątkiem okładki. I tekst i ilustrujące go zdjęcia bohaterów (całusy dla Julka - mojej ulubionej wydry) są świetne. Moim zdaniem dowolne zdjęcie ze środka książki byłoby lepsze niż graficzne opracowanie okładki. Hmm.
wtorek, 17 maja 2011
Pierwsza myśl: dlaczego nie ja wpadłam na prosty w sumie pomysł napisania tej genialnej książki? Druga myśl: gdyby moja biologica w tak zajmujący sposób opowiadała o świecie zwierząt (i roślin) w szkole na pewno miałabym z biologii szóstkę, a nie tróję! Trzecia myśl: dlaczego ta książka nie jest trzy razy grubsza?Pomysł holenderskiej pisarki jest faktycznie olśniewająco prosty. Bibi Dumon Tak zebrała czterdzieści zwierząt: tych, które świetnie znamy i tych, o których rzadko słyszymy i raczej nigdy nie spotkamy. Napisała o każdym z nich krótką historyjkę (zilustrowaną świetnymi, czarno - białymi rysunkami). Przed lekturą tej książki nie miałam pojęcia, że istnieje ptak altannik, który przyozdabia swoje gniazda jak wytrawny dekorator, często rzeczami w jednym kolorze. Dowiedziałam się też o strzelu bombardierze i pożeraczu czarnym. Ale równie interesująco Bibi Dumon Tak pisze o zebrze, jaku, surykatkach czy żuku gnojarku! Opisuje zwyczaje seksualne zwierząt w taki sposób (samiec ważki świtezianki czyszczący siusiakiem ze szczoteczkami samiczkę z nasienia swego poprzednika), że może to stanowić dobry pretekst do wprowadzenia takiej tematyki do rozmów z dziećmi. Książka, którą uwielbiam na równi z moimi dziećmi.
wtorek, 12 kwietnia 2011
poniedziałek, 07 marca 2011
piątek, 26 listopada 2010
„Rudzielec” to historia 7-letniej Joasi, która bardzo pragnie mieć „coś żywego”. Jej życzenie się spełnia, wkrótce do jej domu trafia wymagający opieki rudy kot. To nie on jednak, jak sugeruje tytuł, jest bohaterem tej książki. Jest nim raczej Joasia - dziewczynka celowo przez autorkę odmalowana w sposób nieco staroświecki. Joasia nosi sukienki w białe groszki, kokardy na włosach, jej dwie ulubione lalki to nie żadne Barbie, tylko porcelanowa Filomena i szmaciana Balbina. Poza tym bawi się jeszcze używanym wózkiem dla lalek, pluszowym misiem i małpką. Nietypowa, jak na współczesne czasy, jest również rodzina Joasi: wielopokoleniowa, mieszkająca wspólnie w jednym domu. Rodzina Joasi jest zamkniętym tworem, nie docierają do niej żadne współczesne problemy czy choćby echa szkolnego życia. Fabułę tworzy zbiór epizodów z codziennego życia: psoty kota, wspólne posiłki, początek roku szkolnego, przygotowania do świąt. Miałam wrażenie, że Renata Opala próbuje udowodnić czytelnikom, że ta lekka staroświeckość i przebiegające bez zakłóceń życie rodzinne, są tu wartościami samymi w sobie. Wyczuwalny jest lekki dydaktyzm, przewija się wątek odpowiedzialności za domowego zwierzaka. Ale ten brak szybkiego tempa akcji, spokój życia rodzinnego, jest też momentami dla czytelnika kojący. Świetnie wypadł pomysł z wpleceniem w akcję bajek opowiadanych Joasi przez dziadka. Lekkości tej książce dodałaby większa dawka humoru. Bez niej obraz dziewczynki i jej rodziny wypada nieco surowowo. Ocieplić go mają nieco naiwne ilustracje Marty Ostrowskiej. Książka polecana przez wydawnictwo „maluszkom”. Dobra dla starszych przedszkolaków, raczej dziewczynek niż chłopców. |
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
AUTORKI BLOGA
Blog zaczytani w sieci
Blogi o książkach
Książkowo
Księgarnie
Oto wydawnictwa, które czasem przysyłają nam egzemplarze recenzenckie
Rysunki, ilustracje
Wydawnictwa, które jeszcze nie przysyłają nam egzemplarzy recenzenckich
Zaprzyjaźnione
Tagi
|