o książkach dla dzieci i młodzieży

Wpisy z tagiem: astronomia

piątek, 15 lipca 2011

To mogłaby być historia o ekstrawaganckim mieszczaninie, który zamiast liczyć wpływy z browaru, zbudował na dachu swoich trzech kamienic obserwatorium astronomiczne. Albo opowieść o cudownym dziecku, zafascynowanym nauką o gwiazdozbiorach. Lub książka o starciu dwóch wielkich umysłów epoki - Jana Heweliusza i Edmunda Halleya. A dla starszych - pełna dramatyzmu historia człowieka, który wielokrotnie musiał podnosił się z życiowych nieszczęść. Anna Czerwińska - Rydel zdecydowała się jednak opowiedzieć o Janie Heweliuszu w sposób jak najbardziej tradycyjny. Moim zdaniem to zmarnowana szansa - nie powstała z tego opowieść o fascynującym człowieku, lecz poprawna przypowiastka o astronomie z Gdańska.

Poznajemy kolejne etapy życia Heweliusza: narodziny, ukazane w humorystycznej konwencji (ojciec uciekający w chwili porodu do swego browaru), dzieciństwo i pierwsze oznaki zainteresowania astronomią, młodzieńcze spory z ojcem, który chce, by jego syn koniecznie kontynuował fach browarnika, podróże po Europie, pierwsze i drugie małżeństwo astronoma, w końcu pożar jego domu i obserwatorium oraz śmierć. Zmieścić całe życie postaci takiej jak Heweliusz w jednej, niewielkiej książce dla dzieci, to prawdziwa sztuka - stąd wrażenie, że kolejne wydarzenia traktowane są dość skrótowo. Może trzeba było zdecydować się na dokładniejszym pokazaniu tylko jednego z etapów życia twórcy „Selenografii”?

Podoba mi się przywiązanie Anny Czerwińskiej-Rydel do szczegółu. Wzmianki o chodakach, które zakładają służące wychodzące na śnieg, czy o occie, którym szorują mieszkania gospodynie, w obawie przed dżumą, ożywiają historię sprzed kilku wieków. Z drugiej strony, opowieść skierowana do dzieci w wieku około 9 lat, ociera się momentami o banał (takie miałam wrażenie, gdy czytałam o księżycu, „spokojnym i uśmiechniętym, spoglądającym na uśpiony w dole pod nim Gdańsk”).

Książka o Heweliuszu przykuwa uwagę szatą graficzną - przeważają w niej jaskrawe kolory, pojawiają się śmiałe ilustracje, łączące realizm dawnych grafik (np. portrety uczonego i podobizny instrumentów przez niego używanych) z operującą skrótem i metaforą współczesną kreską. W niektóre z ilustracji wpisane są dodatkowe objaśnienia trudniejszych terminów i nazw, takich jak konstelacja, dostrzegalnie czy sekstant. Do ciekawych zabiegów edytorskich należy np. wpisanie numerów stron w następujące po sobie fazy księżyca. Tym bardziej jednak czuje się zgrzyt między tradycyjną, przypominającą szkolne lektury narracją a nowatorską stroną graficzną książki.
Tagi