o książkach dla dzieci i młodzieży

Wpisy z tagiem: legendy

piątek, 25 marca 2011

Tym razem książka bardzo lokalna. Opowieści zebrane w dwóch opasłych tomach przenoszą nas w różne czasy. Raz przyglądamy się Gdańskowi pod rządami porywczego komtura Henryka von Plauena, brata samego wielkiego mistrza zakonu krzyżackiego, kilkadziesiąt stron dalej przenosimy się o dwieście lat do przodu, gdy na miasto spada czarna śmierć, czyli dżuma. Kiedy indziej jesteśmy świadkami tego, jak pocisk uderza w nogi i pozbawia życia dzielnego admirała Arndta Dickmana, zwycięzcę Bitwy pod Oliwą. Zmieniają się komturzy, burmistrzowie i królowie, ale prawdziwa bohaterka tych opowieści - gdańska bazylika mariacka - trwa niewzruszona.

Najsłynniejszy z gdańskich kościołów pojawia się niemal w każdej legendzie. Służy jako siedzisko dla kaszubskiego stolema, z jego wieży spada urodziwa mieszczka Kasia, prześladujący ją krzyżacki rycerz oraz ukochany dziewczyny, na  stopniach kościoła bohaterskiego malca, który ma uratować miasto przed dżumą zaczepia diabeł we własnej osobie; to pod jej posadzkami pochowany zostaje z honorami admirał Dickman. Trudno się dziwić - autorem legend jest ksiądz Stanisław Bogdanowicz (ukrywający się pod łatwym do rozszyfrowania pseudonimem Stan Bogdan), wieloletni proboszcz kościoła NMP w Gdańsku. Ksiądz Bogdanowicz przyznał kiedyś, że twórczość dla dzieci przeplata z pisaniem poważnych książek, poświęconych m.in. historii gdańskiego kościoła. Trzeba przyznać, że w tych opowieściach dla najmłodszych widać radość z tworzenia rzeczy lżejszych, nie brakuje w nich dowcipów i zabawnych aluzji skierowanych dla dorosłych. Z drugiej strony jednak do barwnych, napisanych żywym językiem legend, toczących się wartko przy szczęku oręża, wkradają się zbyt często dość skomplikowane dla młodszego czytelnika historyczne wywody.

Gdybym miała wskazać ulubionego bohatera gdańskich legend, bez wahania wybrałabym Franciszka S. Mathey, francuskiego kapitan galery „Święty Tomasz”, na której pokładzie przewożono „Sąd ostateczny” Memlinga. Kapitan to postać przypominająca barona Műnchhausena - gdy fala zmywa go z pokładu potrafi, dzięki swej sile, sam siebie wyciągnąć za włosy z wody, a gdy wokół biją pioruny - odbija je prze pomocy kapitańskiej szpady. Bawił mnie również mecz piłki nożnej, rozgrywany na pokładzie królewskiego okrętu i przewijający się przez różne opowieści TW - tajni współpracownicy zakonu krzyżackiego. Tym trudniej było później przebrnąć przez zdania typu „z architektoniczną malowniczością świątyni zespala się piękno znajdujących się w niej dzieł sztuki, tworząc prawdziwą jedność i harmonię” lub „niestety, po wojnie wielowiekowy dorobek licznych pokoleń dawnych gdańszczan został zagarnięty przez władze nowego totalitarnego reżimu komunistycznego i mimo zmian ustroju politycznego, nadal częściowo przetrzymywany jest w Muzeach Narodowych Warszawy i Gdańska”.

Przez lata spisane przez księdza Bogdanowicza legendy wydawane były w osobnych książkach - teraz zebrano je w monumentalnej, dwutomowej edycji. Pierwszy tom został rewelacyjnie zilustrowany przez Ewę Poklewską-Koziełło. Jej dowcipne, całostronicowe ilustracje urozmaicają opowieść, dynamizują ją i nadają lekkości. Nieco gorzej wypada na tym tle tom drugi, w którym wykorzystano fotografie gdańskich zabytków - nadają one całości ton bardziej przewodnikowy niż literacki. Całość jednak warto mieć na półce - z barwnych gdańskich legend wiele o historii miasta dowie się nie tylko najmłodszy czytelnik, ale i rodzic.

Tagi