o książkach dla dzieci i młodzieży
wtorek, 31 marca 2009


Znaleźć dobrą powieść młodzieżową dla chłopców wciąż jest trudniej niż dla dziewczyn. Łatwiej jest zaspokoić potrzeby czytających nastoletnich dziewcząt, moim zdaniem dlatego, że czytające dziewczyny są w stanie czytać wszystko - kryminały, przygodówki, książki historyczne, horrory i dziewczyńskie obyczajówki a chłopcy zdecydowanie odmawiają czytania babskich książek.

A chłopcy przecież też przeżywają swoją nastoletniość.


W powieści "Sówki" Carla Hiaasena głównym bohaterem jest chłopak. To dziewczyn do czytania nie zniechęci a dla chłopców uczyni książkę łatwiejszą do zaakceptowania.

Tematem powieści są przeżycia "Nowego" w szkole i mieście.
Szkoła, do której trafia dwunastoletni Roy Eberhardt przypomina trochę dżunglę. Jako człowiek, który ma już wprawę w przeprowadzkach (praca jego ojca tego wymaga) porusza się w tej dżungli dość sprawnie, co znaczy, że wie, co go czeka. Przemoc. Nie znaczy jednak, że będzie wiedział dokładnie, jak sobie z nią poradzić.

Carl Hiaasen  znany jest jako dziennikarz walczący o ochronę środowiska. Bohater jego książki mimo kłopotów w szkole zaangażuje się też w sprawę ochrony terenów lęgowych tytułowych sówek. To on - Nowy - będzie potrafił pomóc nieznanemu chłopcu i w słusznej sprawie będzie umiał pobudzić lokalną społeczność do walki z korporacją (Sieciowa naleśnikarnia chce w miejsce gniazd sówek ziemnych postawić nowy lokal). Zaangażowanie społeczne bohaterów sprawia, że mamy do czynienia z opowieścią dydaktyczną. Tych, którym na samą myśl, robi się niedobrze, zapewniam że nie będzie tu banalnych pouczeń, łatwych rozwiązań i jedynych słusznych wyborów. Mimo, że "Sówki" są głosem w rozmowie o wartościach nie będzie mdło. To naprawdę dobra książka.

niedziela, 29 marca 2009

Myślę, że jest to bardziej książka dla wrażliwych dorosłych o wrażliwym dziecku. Bardziej dla nich niż dla dzieci.

Bohaterem jest niesłyszący Emilio, któremu brakuje rodzinnego ciepła. Tak o sobie pisze: "Urodziłem się za wcześnie. Zbyt wcześnie rano. Lepiej się urodzić wieczorem, wtedy się i słyszy i umie mówić, w południe tylko się słyszy, a jak rodzi się wieczorem, umie się wszystko". Jego matka jest niezbyt szczęśliwą, opuszczoną przez męża (niezbyt wrażliwego to pewien eufemizm) kobietą. Bohater opisuje scenę, w której mama kąpie jego młodszą siostrę (sprawną, ładną, taką, o jakiej marzą rodzice, słowem urodzoną wieczorem). "Ładna była, gdy kąpała Lolo. Jak gdyby była wtedy najszczęśliwsza" A co wtedy robi jej syn, kiedy widzi ją taką szczęśliwą? Wychodzi.
Emilia ratuje przyjaźń, którą dostaje od starszego sklepikarza Javiera. To właśnie  on opowiada chłopcu o szumie i chlupotaniu morza, to jego troska o sprawia, że Emilio pragnie nauczyć się mówić. Wtedy pojawia się kolejna ważna osoba w życiu bohatera - terapeutka Anna - psycholog i nauczycielka mówienia.

Nie jest to wesoła historia. Odchodzi Javier, później umiera też matka chłopca. Emilio zostaje wraz z młodszą siostrę adoptowany  przez donnę Annę. Życie Emilia to troski i pożegnania.

Nie  wszystkie książki dla dzieci muszą być wesołe, a już na pewno nie muszą być rozchichotane. Można namalować poważny i dość ponury świat. Słowami.
W których  kryje się prostota.

Marzący o tym, by usłyszeć szum morza, Emilio pisze wiersz ołówkiem:

Wdrapię się wyżej niż najwyższa skała
aby napotkać słowa -
wypowiedziane przez wiatr
wyśpiewane przez morze.


To niezwykle oszczędna historia. Historia, która najpierw była sztuką teatralną, nowoczesnym baletem, a dopiero później doczekała się wydania książkowego. W słowach,  w opisach rzeczywistości autor Jeroen Van Haele zmieszał poezja i realizm. .

Nie ma tam happy-endu. A może jest tylko mało hollywoodzki. Choć w ostatniej scenie na plaży Emilio tańczy na plaży w rytm szumu fal, to słowa "I żyli długo i szczęśliwie" są ewidentnie z innej bajki, nie tej o niesłyszącym chłopcu.

22:19, zefi-rynna , nastolatki
Link Komentarze (9) »
sobota, 28 marca 2009

Kiedy babcia Evie zachorowała, dziewczynka postanawia szukać pomocy u wróżek. Zabawa we wróżki w towarzystwie pogodnej i zdrowej babci była łatwiejsza niż bez niej. Podarować wróżkom domek dla lalek, częstować je czekoladkami to były najmilsze zabawy w przydomowym ogródku babci. Teraz dziewczynka czuje, że ona i babcia potrzebują magii bardziej niż kiedykolwiek.

Wróżki potrafią mnóstwo różnych rzeczy, nie potrafią jednak sprawić, żeby babcia wyzdrowiała.

Choroba i śmierć ukochanej babci czy dziadka to trudny problem dla dzieciaków. "Wróżki z Krainy Snów" to książka, która oswaja go nie na sposób skandynawski. Książka brytyjki Gwyneth Rees  jest adresowana do dziewczynek trochę starszych niż przedszkolaki.
piątek, 27 marca 2009

Jest taki rodzaj książek, które fajnie jest mieć, choć dostarczają czegoś zupełnie innego niż opowieść. To książka instruktażowa z krótkimi kursami rysowania.

Potraficie narysować psa? Dinozaura? Zamek dla wróżek? Smutną buzię? Nie jest do tego konieczny wielki talent, skoro ja nauczyłam się rysować kota.
Autorzy starali się dawać i lekcje rysowania z natury i zaraz obok kurs rysunku komiksowego.
Książeczka jest mała (nietypowy format mniejszy niż zeszyt), ale dość pojemna, dobra do zabrania na wczasy (w razie opadów zajmie dzieci na dłużej). Zaletą jest spora liczba adresów internetowych na każdy temat z różnymi dodatkowymi lekcjami, wskazówkami i zabawami w rysowanie.
środa, 25 marca 2009
 

Jak rozmawiać z kilkuletnimi dziećmi o śmierci? Skandynawscy autorzy mają na to pomysł: prosto, bez odwoływania się do przypowieści i baśni.

Pierwsze przychodzą zazwyczaj pytania o zwierzęta. Gdzie się podział ukochany kot? Dlaczego zniknął staruszek pies? W rozmowie o śmierci zwierząt na pewno pomoże „Żegnaj, panie Muffinie” (wyd. EneDueRabe) - krótka opowieść o śwince morskiej, która przeżyła już swoje lata i w swoim niebieskim domku dożywa ostatnich dni. To ciepła, prosta historia, w którą autorzy zgrabnie wpletli myśli Cycerona na temat starości i śmierci – udało im się to świetnie, filozoficzny wydźwięk opowieści nie razi. Historia o panu Muffinie ujmuje, pozbawiona jest zbędnych ozdobników, ale jest w niej też miejsce na humor (na pogrzebie dzieci śpiewają jedyną piosenkę, która przyszła im do głowy - „sto lat”). Niektóre fragmenty są może zbyt dosłowne („pan Muffin leży na katafalku z łapkami w górze i sztywnym, skostniałym pyszczkiem”), inne pozwalają spojrzeć na tę historię z dystansu (relacja z pogrzebu świnki morskiej będzie nadawana bezpośrednio w radiu i w telewizji). Zdecydowanie można ją czytać już z kilkulatkami.

 

„Czy tata płacze” Hilde Ringen Kommedal to już inny kaliber opowieści. „Olav ma pięć lat. A jego tatuś nie żyje” - tak zaczyna się ta historia. Dalej jest o chorobie taty, jak wypadają mu włosy, robi się słabszy i słabszy, a mama coraz więcej płacze i nie ma czasu odpowiadać na pytania Olava. Z „Panem Muffinem” łączą tę książkę prosty, pozbawiony ozdobników język i ciepłe, spokojne ilustracje. Na niemal wszystkich obrazkach Olav ma zadowoloną minę – póki tata żyje, nie zdaje sobie sprawy z tego, co dzieje się wokół. Bunt, żal, agresja, pojawiają się dopiero po śmierci. Ta opowieść dokładnie ilustruje każdy etap reagowania na śmierć. W Norwegii rodzice czytają ją już pięciolatkom. W Polsce zdecydowanie dla starszych dzieci.

I ostatnia, najbardziej kontrowersyjna książka, która ukazała się w tym tygodniu. „Niebo za domem” Gaute Heivolla (wydała ją, podobnie jak „Czy tata płacze”, Fundacja Inicjatyw Społecznie Odpowiedzialnych). Tym razem bohaterem jest chłopiec, któremu zmarła mama. Jon zmaga się nie tylko ze swoimi lękami, żalem i buntem, ale też ze smutkiem ojca. Chłopiec lubi komiksy i takie są też ilustracje w tej książce – dosłowne, czarno – białe, bardzo wyraźnie nawiązujące do estetyki komiksowej. Jedynym barwnym akcentem jest czerwona włóczka ze swetra zrobionego przez mamę, która pewnej nocy zaprowadzi bohatera w niezwykłe miejsce. I znów – historia opowiedziana jest oszczędnie. Więcej tu jednak elementów fantastycznych, ocierających się o horror. Świetnie poprowadzony pomysł z czerwoną nitką nie równoważy grozy tej opowieści, potęgowanej przez wyraziste ilustracje. Książka do użycia w specjalnych przypadkach.


Przyroda Afryki i łowy na dzikie zwierzęta.

Pisząc o tych książkach nie sposób uniknąć porównań z serią książek Alfreda Szklarskiego "Przygody Tomka Wilmowskiego". U Giżyckiego mamy ten sam pomysł: dwunastoletni Jacek i młodsza o dwa lata Jadwiga wyruszają na wyprawę łowiecką. Dzieci towarzyszą ojcom, którzy w dorzeczu Nilu mają  łowić dzikie zwierzęta do ogrodu zoologicznego. Książka "Nil rzeka wielkiej przygody" została wydana w 1959 roku dwa lata po pierwszym tomie o przygodach Tomka i nie dorównała mu popularnością. W latach sześćdziesiątych ukazała się druga część "W pogoni za mwe". Bardzo mi się spodobała w dzieciństwie, co nie znaczy, że nie czytałam z przyjemnością książek Szklarskiego. Tu najbardziej lubiłam bohaterkę - Jadwigę, zwaną Dziką, szczególnie, że w całej historii okazuje się odważniejsza od chłopca i w dodatku lepiej od niego strzela. Przy Jadwidze - Sally - przyjaciółka Tomka - wydaje się odrobinę papierowa i zbyt bierna, jak na bohaterkę powieści przygodowej. Dzika niejednokrotnie ratowała z opresji starszego od niej Jacka, który nie jest tak spostrzegawczy i sprawny jak ona. Nie mogę powiedzieć, żeby mi się to nie podobało, ta damska przewaga. Oczywiście Jacek też ma swoje zalety - jest fantastycznym chłopcem z pasją filmowca dokumentalisty a jego filmy przyrodnicze budzą podziw. Niezły z nich duet. Jeszcze w ramach porównań, u Giżyckiego łowienie dzikich zwierząt jest mniej krwawe i bardziej nowoczesne niż u Szklarskiego. Dzika strzela z karabinku nabojami usypiającymi, w pierwszych tomach Tomka łowcy nie mieli takiego sprzętu.

Kamil Giżycki przekazuje w książkach swoją podróżniczą pasję i wielkie doświadczenie. W powieściach jest mnóstwo  encyklopedycznej wiedzy z geografii, biologii, etnografii Afryki, a partie wykładowe są wplecione w narrację przygodówki. To rodzaj książek edukacyjnych, które mocno działają wyobraźnię, budzą wielkie pragnienie dalekich wypraw i przygód. Są dzieci, które łakną informacji o wszystkich gatunkach hipopotamów i wszystkich rodzajach palm, są dzieci, które czytają wszystkie przypisy na temat przyrody. To dla nich są afrykańskie przygody Jacka i Dziki. 

I dla wielbicieli "Animal Planet" i fanów gry "ZOO Tycoon".

PS Jest też trzeci tom przygód "W puszczach i sawannach Kamerunu", ale ja go nie czytałam, sama nie wiem dlaczego, a teraz nie mogę go znaleźć w bibliotekach.
20:55, zefi-rynna , nastolatki
Link Komentarze (3) »
wtorek, 24 marca 2009

Puk, puk, puk. Jest tam kto? Zapukaj z maluchem w zielone drzwi, w czerwone drzwi, w kolorowe drzwi i zajrzyjcie razem, kto mieszka za tymi drzwiami. W książeczce dla najmłodszych.
To jest taka książeczka, jaka powinna być dla najmłodszych, dobrze wydana, twarda, wytrzymała na wielokrotne kartkowanie. Z historyjką obrazkową, która może być raz dłuższa, raz krótsza, w zależności od tego, na jak długo uda nam się skupić uwagę malca. Można ją czytać i opowiadać obrazki, można bawić się z dzieckiem w pokazywanie, można je później po kilku czytaniach odpytywać z treści. Taki pierwszy teścik na słuchanie ze zrozumieniem. Trochę żartuję, a trochę nie. (Pokaż Ignasiu, kto robi bam? a za którymi drzwiami są króliczki? itd.)


Prezent na pierwsze urodziny? Zdecydowanie może być.
11:47, zefi-rynna , najmłodsi
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 23 marca 2009

Dziewiętnastowieczny Londyn tym razem dla młodszych czytelników.  Chwilę temu był londyński detektyw Horacy Lyle.

Dorosły człowiek może trochę zgrzytać zębami, jak czyta (ja przynajmniej tak miałam, kiedy na przykład w pierwszej scenie braciszkowie obdzierają z piór nie do końca zabitą kurę, na która babcia rzuciła czary, zgrzyt). Ale ja nie jestem dziesięcioletnim chłopcem. O nie.

Cwane chłopaki to mali londyńscy ulicznicy, wysyłani na żebry kopniakami przez mateczkę, pod groźbą solidnego lania od pijaczka ojca. Ich dotychczasowe życie nie jest, jak się okaże najgorsze. Zgodnie z zasadą może być gorzej, obok złych dzielnic zawsze rosną dzielnice znacznie gorsze.

Porwanie najmłodszego z braci Billy'ego zmusza starszych do poszukiwań. Czeka na nich niebezpieczny londyński świat złodziei, oszustów, treserów szczurów (do walk, żeby nie było wątpliwości) i innych przestępców. Zagrożenie, pościg, podstęp, zło ukarane (niektóre zło).

Spójrzcie na okładkę. Rysunek Tony'ego Rossa (stały i najlepszy ilustrator książek Roalda Dahla) oddaje klimat tej książki. Zawadiacki charakter bohaterów i humor powieści.

Miałabym ochotę na taką powieść o warszawskich cwaniaczkach. Kto mógłby ją napisać?
niedziela, 22 marca 2009

 Świetna historia dla przedszkolaków. Zmieniają się pory roku, a w ogródku Ela i jej przyjaciel Olek  bawią się w koronie jabłonki na swojej ulubionej gałęzi. Wiosną wśród pachnących kwiatów, latem wśród niedojrzałych kwaśnych jabłek, jesienią pomagając dorosłym w zbieraniu jabłek. Kiedy zimą ich ulubione drzewo, łamie porywisty wiatr, nawet dżemy jabłkowe nie smakują jak należy. Dzieci nie mogą doczekać się wiosny i sadzenia nowego drzewka.

Prosta historia, ładnie opowiedziana, pięknie zilustrowana. Starannie wydana książka, dla młodszych przedszkolaków idealna. Dobra do przećwiczenia stosunków czasowych i przestrzennych z przyimkami przed, po, nad, pod, obok  naturalnie i bez wysiłku (wychodzi ze mnie czasem nauczycielka).

Wcześniej wydawnictwo Zakamarki wydało serię książeczek Catariny Kruusval dla najmłodszych (od pierwszego roku - wydawnictwo mówi od zera) dzieci w serii Ela i Olek - przykładowo  "Ela i Olek jedzą", "Ela i Olek bawią się" i o samej Eli "Ela i piłka", "Ubranka Eli" ale to jeszcze nie pełne historie a opisy rzeczywistości.  
Historie zaczynają się na jabłonce.
sobota, 21 marca 2009

Marysia opowiada o książce "Biedny Pettson" Svena Nordqvista.

 
1 , 2 , 3
| < Marzec 2009 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
AUTORKI BLOGA
Blog zaczytani w sieci
Blogi nastolatków o książkach
Blogi o książkach
Książkowo
Księgarnie
Oto wydawnictwa, które czasem przysyłają nam egzemplarze recenzenckie
Rysunki, ilustracje
Wydawnictwa, które nie przysyłają nam egzemplarzy recenzenckich
Zaprzyjaźnione