o książkach dla dzieci i młodzieży

pierwsze książki do samodzielnej lektury

niedziela, 19 maja 2013

Z całego serca życzę moim córkom, żeby miały takie poczucie humoru.

Zakochałam się w Chrupku i Miętusie, jakże dzikich zwierzętach. Składam wielkie dzięki Delphine Bournay za tekst i rysunek, a Jadwidze Jędryas za wspaniałe tłumaczenie na nasze. W jej słowach brzmi to wszystko tak, jakby zawsze było tylko i wyłącznie po polsku.

W tej części są trzy opowiadania. Cudowna „Mapa” o tym, jak to Chrupek i Mietus bezskutecznie szukali swego Lasu na mapie świata, jak próbowali go wyniuchać, jak w końcu przyszedł dzik i wygryzł z mapie dziurę, bo akurat na tym kawałku było trochę dżemu. W „Spisie” Mietus postanowił wreszcie uporządkować las i poukładał wszystkie rośliny i zwierzaki (elegancko, w grupach: oddzielnie brzuchonogi, oddzielnie ssaki z rodziny świniowatych, oddzielnie tęgopokrywe). I w końcu „Dzikie zwierzęta”, mrożąca krew w żyłach historia szalonego apetytu Miętusa, który postanowił schwytać znajomą srokę i ją zeżreć. Lecz złagodniał i pod wpływem Chrupka obmyślił przepis na potrawę łaskawszą dla sroki. Cóż z tego, gdy niespodziewany tok wydarzeń sprawił, że sroka padła i tak! Czy na pewno? Szokujące zakończenie.

Bournay w leciutkiej, niepozornej kresce potrafi oddać wszystkie emocje i subtelności psychologiczne tych dzikich bestii. Każdy kolejny obrazek opatrzony jest poprowadzoną równym, szkolnym pismem wypowiedzią któregoś ze zwierząt (każdy ma przypisany własny kolor) i każdy ma moc dynamitu. Takie na ryjkach, pyskach, mordkach i dziobach dzieją się rzeczy. I tyle tu czułości i przyjaźni. Chcę, żeby wszystkie książki z tej serii były w Polsce. No tak, pokochałam tę książkę. Za pierwszą frazę też: NO NIE!

 

Dwie siostry 2013



środa, 05 grudnia 2012

Książka oparta jest na ciekawym pomyśle. Historia zaczyna się od ogłoszenia, które pewna znudzona swym życiem zawodowym nauczycielka pająków znajduje w prasie papierowej.

"Stado słoni interesujące się kulturą i sztuką poszukuje nauczycielki dynamicznej i otwartej na przygody. Zakwaterowanie w puszczy afrykańskiej. Kuchnia wegetariańska. Wynagrodzenie: 100 ton bananów."

Na miejscu okazuje się, że uczenie stada słoni to ciężki kawałek chleba. Nie wiem, czego się ta nauczycielka spodziewała. Lekkiej pracy? Jej uczniowie oględnie mówiąc wykazują się bardzo różnymi stylami uczenia się. Nie będzie łatwo. 

Mam wątpliwość co do decyzji tłumacza o rezygnacji ze związków frazeologicznych zakorzenionych w polszczyźnie. Czy nie lepiej by było mieć w tytule słonia o gołębim sercu a w środku słonie, które dostały małpiego rozumu, zamiast słoni o małpich i ptasich sercach?

"Słoń..." może sprawdzić się jako tekst na rozczytanie - dobra ze względu na duże litery i w sumie niedużą objętość. Taki lekturowy drobiażdżek.

Zysk i ska, 2012

wtorek, 06 listopada 2012

Lista podstępów stosowanych przez rodziców by zachęcić dzieci do nauki czytania jest długa. Można zagrać na nucie sentymentalnej i podsunąć elementarz Falskiego („zobacz, to była moja pierwsza książka”). Można łapać okazje i uczyć czytania szyldów, reklam i napisów ulicznych (łatwo tu o wpadkę, gdy dziecko zainteresuje się skrótem HWDP albo zapyta co znaczy „Seta” umieszczona nad sklepem spożywczym). Można w końcu wyszukiwać książki napisane prostymi zdaniami, z przewagą dobrej ilustracji nad tekstem, ciekawym układem graficznym - ale takich lektur wcale nie ma zbyt wiele. 

Nowa seria wydawnicza ułatwi życie rodzicom a dzieciom pokaże frajdę z samodzielnego czytania. Została pomyślana w ten sposób, by budować w małym czytelniku poczucie sukcesu z wykonanego zadania. Książeczki podzielone są na trzy grupy, od historii najprostszych (zawierających jedno, dwa zdania na stronie) do bardziej rozbudowanych. Widać tu dbałość o słownictwo (zdania są proste, ale napisane bogatą polszczyzną, czasem pojawi się trudniejsze słowo, czasem potoczny zwrot).

Czcionka jest duża, łatwa do czytania, tekst znajduje się na dole strony - tak, że można łatwo go „śledzić” palcem. Najkrótsze nawet opowieści zawierają jakąś fabułę, zagadkę, niespodziankę lub dowcip. Towarzyszą im świetne, potoczyste ilustracje. Nic dziwnego - książki dla „Czytam sobie”  napisali m.in. Wojciech Widłak, Grzegorz Kasdepke, Joanna Olech, Małgorzata Strzałkowska a zilustrowali Dorota Łoskot-Cichocka, Joanna Rusinek i inni świetni artyści. Na końcu każdej książeczki znajdują się nagrody, które uwielbiają wszystkie dzieci: naklejki i dyplom (do samodzielnego wypełnienia) za sukcesy w czytaniu.

I jeszcze jedno: nie dajcie się namówić na czytanie tych książek dzieciom. Nie odbierajcie im poczucia dumy z pierwszej samodzielnie przeczytanej książki.

Wydawnictwo Egmont, 2012

piątek, 25 lutego 2011

Pięcio, sześcioletni młody człowiek, który sprawnie składa litery w słowa, z początku duka, potem płynnie czyta wszystkie napisy wokoło, następnie sięga po książki dla maluchów (te, które mają dwa zdania na stronie), i wreszcie domaga się  swojej pierwszej książki.
Wtedy podsuwamy mu przygody Indianina Nitou.
Seria dla początkujących czytelników. Chłopcy nabierają wprawy w czytaniu, podczas bohater szykuje się do polowania na wielkiego zwierza. Nitou potrzebuje skóry na nowe mokasyny. W czasie swojej wyprawy rozmawia ze zwierzętami i wraca do wioski z pewnym przemyśleniem. Może lepiej będzie naprawić mokasyny zamiast zabijać zwierzę na nowe.
Warto przed lekturą przeczytać razem z dzieckiem imiona bohaterów. Książka nie jest trudna, ale tata np. nazywa się Ptitipich - Cień Wielkiego Orła Szybującego Dumnie w Przestworzach. Sami rozumiecie.


| < Listopad 2014 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
Zakładki:
AUTORKI BLOGA
Blog zaczytani w sieci
Blogi nastolatków o książkach
Blogi o książkach
Książkowo
Księgarnie
Oto wydawnictwa, które czasem przysyłają nam egzemplarze recenzenckie
Rysunki, ilustracje
Wydawnictwa, które nie przysyłają nam egzemplarzy recenzenckich
Zaprzyjaźnione