o książkach dla dzieci i młodzieży

komiks

poniedziałek, 19 lipca 2010


Jeśli komiksy trafią kiedyś na listy szkolnych lektur, ten powinien znaleźć się niej obowiązkowo. Historia ośmioletniej Capucine z zespołem Downa daje lekcję wrażliwości lepszą niż wiele znanych mi książek, których bohaterem jest niepełnosprawne dziecko.

Wydaje się, że małej, ciekawej świata dziewczynce niczego nie brakuje. Mieszka w malowniczym domu, otoczona kochającą rodziną. Uczy się w zwykłej szkole, lubi jeździć konno, jest szczęśliwa, gdy rodzice się do siebie przytulają. Na tym pięknym obrazie pojawiają się jednak rysy. Dorośli nie zawsze zauważają i rozumieją Capucine. Ojciec denerwuje się, gdy córka nazywa konie „patatajami”, choć dla Capucine koń i patataj to dwa różne stworzenia. Zaproszona na urodziny dziewczynki ciocia jest urażona gdy Capucine zamaluje prezent od niej kredkami. Dorosłym trudno też zaakceptować imię dla psa, które wybiera dziecko. Z czasem problemów pojawia się coraz więcej, ten sielankowo świat, świetnie odmalowany pastelowymi, spokojnymi barwami, staje się coraz bardziej przygnębiający.
Na świat patrzymy oczyma Capucine i jest to widok poruszający  i przekonujący. Spojrzenie dziewczynki jest dziecięco - naiwne, świetnie pokazane jest to przy pomocy użycia dziecięcych rysunków - płaczący lub śmiejący się dorośli, na których patrzy dziewczynka, narysowani są dziecięcą kreską. Capucine zachwycają proste rzeczy: morze, świecące słońce, uśmiechnięta mama. Widzi jednak więcej niż dorośli, rejestruje niezauważalne dla innych zmiany emocji swoich najbliższych. „Mój rok” to także opowieść o samotności, przyjaźni, potrzebie akceptacji. Prawdziwymi przyjaciółmi bohaterki są bowiem nie najbliźsi, ale mieszkający tylko w jej wyobraźni stwór o imieniu Durududu i pies Chłopiec.
Ciekawy jest również obraz rodziny dziecka, które wymaga specjalnej troski. Stosunki między rodzicami są napięte, przelewają się żale, pojawia się niechęć i wrogość. Czy matka i ojciec Capucine przezwyciężę  trudności? Odpowiedż znajdziemy zapewne w kolejnych częściach komiksu, który ukazał się nakładem wydawnictwa Hanami. Lektura dla starszych nastolatków i dla dorosłych w każdym wieku.

poniedziałek, 01 marca 2010


Moja przygoda z komiksami skończyła się na Tytusie, Romku i A'Tomku. Teraz wpadł mi w ręce zupełnie inny od tamtych, zeszytowych wydań, wydany w wielkim formacie, ze sztywną okładką, album „Czyściec” Christophe'a Chabouté. Nie będę udawała, że coś wiem na temat komiksu, z okładki dowiedziałam się, że Chabouté to alzacka gwiazda komiksu.

Pierwsza część wciągnęła mnie jak dobry film sensacyjny, druga zaintrygowała, trzecia rozczarowała. Młodemu Benjaminowi Tartouche zaczyna się dobrze wieść. Ma pracę, dostał w spadku dom. Jednej nocy, podczas pożaru, traci wszystko. Nie może dostać odszkodowania, bo w pożarze spłonęły mu wszystkie dokumenty, wpada w tryby kafkowskiej maszyny, zaczyna się staczać, ląduje na ulicy. Trafia do czyśćca – to ta część mnie zaciekawiła, bo wizja tego miejsca jest może nie odkrywcza, ale interesująca, dzięki ilustracjom – mroczna, sugestywna, przekonująca. Czyściec nie ma powiązań z żadną religią,  jedynym bogiem jest tu biurokracja. W ostatniej części Tartouche trafia na ziemię, aby wypełnić misję, którą dostał. Niestety, zakończenie tej historii przypomina mi zbyt wiele znanych książek i filmów. W sumie miałam wrażenie, że zajadałam pop-corn w opakowaniu z delikatesów. No i ta cena – 99 zł. Dlatego – wyłącznie dla kolekcjonerów.

| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
AUTORKI BLOGA
Blog zaczytani w sieci
Blogi nastolatków o książkach
Blogi o książkach
Książkowo
Księgarnie
Oto wydawnictwa, które czasem przysyłają nam egzemplarze recenzenckie
Rysunki, ilustracje
Wydawnictwa, które nie przysyłają nam egzemplarzy recenzenckich
Zaprzyjaźnione