o książkach dla dzieci i młodzieży

starsze nastolatki

niedziela, 15 czerwca 2014

Poznajcie Beccę Cooper - uroczą stażystkę w straży miejskiej ze świata fantazy. Szesnastoletnie szczenię w sforze psów.

Bohaterka „Klątwy opali” wychowała się w ubogiej rodzinie. Wraz z czwórką rodzeństwa i matką została wzięta pod opiekuńcze skrzydła księcia Gershoma. Nie interesują jej kobiece zajęcia. Raczej nie zostanie ani krawcową ani pokojówką a przyjęcie do Gwardii Starościńskiej, to spełnienie jej marzeń. Gwardia strzeże porządku w Corus, Becca będzie zgłębiała profesję Psa jako Szczenię, u boku dwóch doświadczonych Policjantów. Z nimi przemierza ulice Niższego Miasta, uczy się zawodu i pracuje nad swoim charakterem. 

W pracy detektywa pomagają jej szczególne zdolności - Becca potrafi skłonić do zwierzeń żywych i zmarłych. Ma doskonałe znajomości w świecie przestępczym i kontakty w wyższych sferach Corus. Pierwsza zagadka kryminalna, którą przyjdzie jej rozwiązać wraz z licznymi przyjaciółmi to tajemnicze porwania dzieci, których życie okazuje się warte kilku drogocennych kamieni. 

Nie sądźcie książki po okładce. Jest myląca - bohaterka jest bardziej pełnokrwistą postacią aniżeli lalką z nożem w ręku. Pierwszy tom "Kronik Tortallu" jest wyborną kryminalną przygodówką z wartką akcją. Mam ochotę na ponowne spotkanie z bohaterami serii.

Wydawnictwo Jaguar, 2013, dostałam od wydawcy

sobota, 26 kwietnia 2014

Punktem wyjścia tej historii jest poczucie winy po śmierci ojca. Niezwykle głębokie i nieopuszczające poczucie winy i uczucie osamotnienia, które nie pozwalają głównej bohaterce książki - Amy - nawiązać kontaktu z matką i bratem bliźniakiem. To wszystko staje się również punktem wyjścia drogi, którą pokonuje bohaterka, by pozbierać siebie i rozsypaną rodzinę.

"Aż po horyzont" Morgan Matson to psychologiczna powieść drogi dla starszych nastolatków. O szalonej podróży przez Stany Zjednoczone. Oprócz wciągającej historii mamy tu bonusowo garść informacji o mijanych przez bohaterów Stanach - dowiemy się, kiedy w Kansas jest sezon na Tornada, co jest dewizą stanu Kalifornia, jakie hamburgery je się Nevadzie i przez jaki stan ciągnie się najsamotniejsza droga świata.

Ostatnio znajomy pokazywał mi amerykańską stronę z opiniami o książkach dla dzieci i młodzieży, ze wskazówkami od rodziców dla rodziców. Mini recenzje o charakterze informacyjnym zawierały odpowiedzi na pytania: czy w książce jest seks, przemoc i narkotyki. Przyznam się, ze czasem brakuje mi takich krótkich wskazówek, szczególnie, gdy szukam filmu do wspólnego oglądania z Marysią. Gdybym pisała na takiej stronie, musiałabym wyznać innym rodzicom, że Amy uprawia seks w powieści dwa razy, pierwszy raz tylko dlatego, że chce uciec od swoich problemów, potem ocenia swoje postępowanie jako bardzo głupie. Że jej brat jest narkomanem, który trafia do ośrodka odwykowego (jest trochę informacji o działaniu takiego ośrodka) i że książka raczej pokazuje negatywne skutki zażywania narkotyków. 

Wydawnictwo Jaguar, 2014, książkę dostałam od wydawcy

niedziela, 24 marca 2013

 "Moje życie jest jak jazda na rolkach. Źle skręcisz - gleba albo jazda pod prąd. Jadę i mam nadzieję, że kolejne zakręty wyprowadzą mnie na prostą. Chyba że przedtem zaliczę kolejną życiową wywrotkę. Na razie skaczę przez murki, kulę się w wąskich tunelach, a czasem turlam się po pętli i szukam wyjścia."

Tak o swoim życiu pisze Basia - Wywrotka - nastolatka z Katowic. Na pierwszej lekcji chemii w liceum poproszona o kilka słów na swój temat, mówi o swoim życiu bez metafor.

"Matka utrzymuje mnie i braciszka z zapomogi. Nie pracuje. Tatuś jest kryminalistą i odbywa karę więzienia. Nie zdążyli się rozwieść, więc pan komornik zabrał samochód i kilka wartościowych przedmiotów. Moich rolek nie chciał, więc dorabiam wyścigami. Wiem, że to forma hazardu, ale dzięki temu, że ścigam się za pieniądze mogłam kupić podręczniki i horror Podpalaczka. Cieszę się że jestem z wami".

Wywrotka zostaje zamieszana w pewne ciemne sprawy przez świat (nieodpowiedzialnych) dorosłych. Po tym jak jej ojca zamknięto w więzieniu to na niej spoczęła odpowiedzialność za rodzinę, za niezaradną matkę i później za dużo młodszego brata. Kazimierz Szymeczko zbudował życie nastoletniej rolkarki na porządnych fundamentach, dodał społecznie rozbuchane tło. Wśród bohaterów drugoplanowych w tej powieści są rolkarze, więźniowie, klawisze, eksgórnicy, górnicy po wypadkach, renciści, handlarze, hazardziści, emerytki ledwo wiążące koniec z końcem, młodociani gangsterzy, policjanci, ministranci. 

Dobre zakończenie, nieprzelukrowane, nie stawiające za łatwych, kuszących rozwiązań. 

Niepotrzebny wydał mi się jeden wątek poboczny. Samobójstwo przyjaciółki, która zaszła w ciążę w gimnazjum. To temat na porządne rozwinięcie, tu ledwie dodany do charakterystyki głównej bohaterki, zabrzmiał bardzo powierzchownie. 

Wydawnictwo Literatura, 2012, z biblioteki

środa, 25 stycznia 2012

Nie jest to książka o facebooku. Życie w niej opisane nie toczy się na ekranach komputera.

To historia o trzech drogach, którymi bohater - licealista z Legionowa dochodzi do zwrotnych punktów swojego życia. Pierwsze droga - nastolatka, który sprawdza czy jest heteroseksualistą, homoseksualistą czy biseksualistą. Druga droga (krótsza) - droga do przyznania się przed sobą i przed dziewczyną, kim jest. Na końcu tego przejścia jest coming out na facebooku. Następnie, prawem domina,  także w szkole i w domu w tradycyjnej rodzinie z małego miasteczka. I ostatnia - długa droga do tego, by pozbierać się z zupełnego rozbicia, które nastąpiło po tym otwartym wyznaniu. 

Ważna książka, bo temat seksualności nastolatków nie jest podejmowany w polskich książkach często (to i tak eufemizm). 

Mam zastrzeżenia takie:

Za dużo elementów z romansideł i pudelka (kamerdyner, lordowskie moście, spadek, gwiazdy filmowe). Mam wątpliwości, czy to da się czytać z przyjemnością przez osoby, które nie trawią harlekinów. Zarówno przez chłopców jak i dziewczyny. Może im powiać nudą. 

Na początku nie podobał mi się też taki przejaskrawiony kontrast braci bliźniaków - jeden miły gej a drugi prawie faszysta. Ale tylko na początku. Bracia zostali pokazani na wszystkie strony. W żadnym wypadku nie powstał czarno-biały obrazek. 

Wydawnictwo Znak, 2012

sobota, 09 lipca 2011

Obiecywałam sobie ciut więcej po tej książce. A teraz mam mieszane uczucia.
Czy gdybym była nastolatką oczarowaną "Zmierzchem", podobałaby mi się bardziej?

Mieszanka wszystkiego - harlekina i horroru, thrillera i komedii. Są w niej sceny z trudnego życia amerykańskiego licealisty i z serialu o glinach z miasta, scenki z życia wampirów przez stulecia (słynnych i mniej słynnych) i życia rodzinnego ludzi. Są trupy i romantyczne pocałunki, leje się krew i sączą się miłosne wyznania zdradzonych kochanków i żale nieślubnych dzieci. Mieszanka.
A treść taka: Pewnej wampirzej rodzinie abstynencja nie wyszła na zdrowie. Zresztą nie tylko samej rodzinie, mieszkającym wokół również. Rozwiązanie akcji, jakże kompromisowe - całkowitą abstynencję zastępuje rozsądne dawkowanie kupowanej w szemranym podziemnym lokalu krwi wampirów.
Napisana z humorem. Humorem pochodzenia brytyjskiego w czarnym kolorze.

"Peter i Helen piją w łóżku krew. Postawili na kulturę - piją z kieliszków do wina kupionych w Heal's tuż przed zeszłorocznym Bożym Narodzeniem."

sobota, 26 lutego 2011


Pamiętacie bohaterkę "Grzecznej"? Może gdyby taka grzeczna rosła zamiast znikać, wyrosłaby na nastoletnią Dobromiłę - bohaterkę "Agrafki", bo Dobrusia, Miłka, Milusia, Milcia - jest grzeczną szesnastolatką. Może gdyby rodziców grzecznej przeszkoliła sperniania,  staliby się podobni do rodziców Dobromiły, którzy nigdy nie krzyczą, nie ranią, tłumaczą, rozmawiają jak z człowiekiem. Tacy są. Co z tego, gdy dziewczynę i tak osacza strach - że nie sprosta, nie da rady, nie dorówna (starszej idealnej siostrze), zawiedzie (rodziców, którzy nie krzyczą, babcię, która uważa jej życie za łatwe). "Od lat działam, jak na pilota" - mówi o sobie Miłka.  To prawda, że rodzice nie wrzeszczą na nią, nie robią awantur, mądrze znoszą jej nieliczne bunty.  Rozmawiają z dzieckiem jak z człowiekiem, są w tych rozmowach mistrzami psychologicznej manipulacji - tak rozmawiają, że człowiek robi idealnie to, co chcą. Nie ma szansy samodzielnie decydować, popełniać własnych błędów. I nie jest szczęśliwy.
Problemy poruszane w książce są bardzo poważne - bulimia, transwestytyzm, zwykły strach.
Myślę, że to dobra książka dla nastolatek i ich rodziców, szczególnie tych, którzy myślą, że mądrze wychowują dziecko.

czwartek, 16 grudnia 2010

Książka Barry'ego Jansberga jest powieścią dla zbuntowanych nastolatków. Życiową i ironiczną. Australijskiemu pisarzowi udało się stworzyć interesujący pamiętnik nastoletniej dziewczyny - Calmy Harrisson. Ironia to najostrzejsza cecha jej stylu.
Próżno szukać w tej książce negatywnych, czarnych charakterów i anielsko dobrych postaci pełnych zalet. Wszystko w paski. Życiowo.
Bardzo ciekawe rozważanie na temat tego, co może zrobić uczeń z nauczycielem i vice versa. Rozważania nie czysto teoretyczne. Kiffo i Calma - para przyjaciół z licealnego piekiełka stają do walki z nową nauczycielką angielskiego (wiele mówiący przydomek Pitbull). Calma i Kiffo to para przeciwieństw - Calma - dobra uczennica, utalentowana literacko i Kiffo najgorszy uczeń w klasie, szkolny błazen, pierwszej wody rozrabiaka. Co ich łączy? Oboje są wychowywani przez samotnych rodziców. Matka dziewczyny pracuje na dwóch etatach, nie mam czasu dla córki, na cześć jej ekspresji uczuciowej nazywana jest przez Calmę Lodówką. Ojciec Kiffo jest bezrobotnym alkoholikiem. Ta para nastolatków znalazła u siebie akceptację. Z nauczycielką, która sieje terror, grają nieczysto. Zaplanowane akcje, które mają doprowadzić do oskarżenia Pitbulla o handel narkotykami, wymykają im się spod kontroli. Nastolatki mają kłopoty z przyznaniem się do błędów i policją. Wszystko zmierza do katastrofy.

Mogłaby być to powieść niezwykle ponura. Ale nie jest. Ratuje nas ironiczny dystans do świata głównej bohaterki. W jednej z ostatnich scen książki Calma w czasie pogrzebu przykuwa się różowymi futerkowymi kajdankami z seks shopu do kościelnej mównicy. Robi to, by zebrani w tym miejscu hipokryci - młodzi i starsi jej wysłuchali. To działa.

środa, 03 marca 2010
Miałam apetyt na tę powieść. Kiedy oglądałam ją w księgarni, wyglądała na smakowity kąsek. Lubię takie tomiszcza, które mają ponad 500 stron, które zapowiadają dłuższe spotkanie z bohaterami i historię, która się zdąży rozwinąć.
To mocna rzecz. Trzymająca w napięciu. Wciągająca.
I jak dla mnie zbyt brutalna i naiwna.
Bohaterami są ludzie poniżej 15 roku życia, bo wszyscy inni zniknęli z ich świata - i na tym opiera się cały pomysł fabularny. Społeczeństwo dzieci i nastolatków odcięte od reszty świata. Porównywanie z "Władcą much" Goldinga mocno na wyrost, podobnie rzecz ma się z porównywaniem pisania Granta do pisarstwa Kinga. W bohaterach za dużo plastiku za mało psychologii. To popliteratura - lekkie science fiction dla młodzieży. A w nim wszystko na raz. I strefa promieniotwania, i mutacje gatunków, i specjalne moce mutantów, mroczna Ciemność, i walka klas i walka o władzę, przyjaźń i zdrada, miłość odpowiedzialność - ta wielowątkowość  się broni, (choć moim zdaniem dyskusje o poszukiwaniu sprawiedliwości boskiej w sytuacji bohaterów są w naiwności nie-do-wy-trzy-ma-nia). Wielowątkowość mnie wciągnęła. Reszta udowodniła, że jestem za stara na Gone. Za mało grałam w strzelanki komputerowe, żebym nie czuła, że tu jest zbyt brutalnie. Śmierci bezsensu, okrucieństwo wobec niewinnych, za mało nauczek i dowodów na to, że dobro zwycięży. I kto tu jest naiwny? Ja. Z drugiej strony, pamiętam doskonale, że jako nastolatka  czytałam wszystkie opisy obozów koncentracyjnych z czasów drugiej wojny światowej. Im drastyczniejsze, tym lepiej. Nie spałam po nocach ze strachu albo śniłam koszmary. Może zatem czekam na ostatni tom, żeby dostrzec wyraźniejszą granicę między dobrem i złem.

.
Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Jaguar.  
czwartek, 19 listopada 2009

W jednym z październikowych  "New Yorkerów" świetny artykuł Rebecki Mead o fabrykowaniu książek dla nastolatek. Smutno mi się  robi, jak to czytam. Stanowczo wolę książki robione ręcznie niż taśmowo.
A tu tak: badania rynku, praca w zespole, napiszemy dla Ciebie książkę jeszcze lepszą niż możesz sobie wyobrazić. Znaczy nie ty, ale większość.
Takim produktem zeszłego sezonu jest "Plotkara". Książka pop o licealistkach z Manhattanu, dziewczętach żyjących od imprezy do imprezy, taki "Seks w wielkim mieście" dla nastolatek. Badania pokazały, że jest zapotrzebowanie na historie o lekko puszczalskich panienkach.
Ale to zeszły sezon. Nowe produkty muszą mieć domieszkę wampira lub kogoś innego nie z tego świata. Piszę produkty, bo przedsiębiorstwa wydawnicze tworzą nie tylko książki. Produkują wszystko, co da się wycisnąć z kolektywnie tworzonej fabuły - filmy, programy tv, gadżety itp.

poniedziałek, 18 maja 2009

Nie wiem nic o szwedzkiej literaturze dla młodzieży. Uświadomiłam to sobie właśnie. O literaturze dla dzieci wszyscy wiemy. Oczywiście nowoczesna Szwecja jest odległa od krajobrazu, który zapamiętaliśmy Bullerbyn o lata świetlne. Gdzieś tam w mojej głowie współczesny szwedzki krajobraz namalował Mankell i zaludnił go nietuzinkowymi policjantami w typie Kurta Wallandera, komisarzami w depresji.
Mroczna ta Szwecja. Świat niesprawiedliwy i zły, że aż trudno go zrozumieć.

Gdybym na okładce książki Matsa Wahla nie przeczytała "wybitny szwedzki dramaturg i pisarz", w życiu bym nie pomyślała, że to książka o Szwecji. Ja się czułam, jak w Ameryce.

Wyraźna konstrukcyjna rama. John-John nastoletni bohater książki pisze odezwy (listy) do Braci & Sióstr z pytaniami o sensy. "Bracia & Siostry czy to jest smutek?" pyta John-John opisując lekkimi pociągnięciami pióra wspomnienie-migawkę ze swojego życia. Lekko rapuje.  Czy to jest miłość? Czy to jest tęsknota? pyta w kolejnych listach. Te odezwy otwierają rozdziały powieści o nim samym - ciemnoskórym, młodym, zdolnym, niepokornym człowieku. Świat jest niesprawiedliwy i zły, a problemy chłopaka są poważne. Ojciec zostawił go dawno temu - pojawia się tylko w snach. Ojczym gwałci młodszą siostrę. Przyjaciel wstępuje do bandy neonazistów. Kradzież pistoletu wplątuje John-Johna w jeszcze poważniejsze kłopoty. Nie potrafi być szczery wobec dziewczyny.
Czytaniu towarzyszy niepokój. Uda mu się wyplątać? Jak mocno poobijany wyjdzie z tego wszystkiego?
Ale...
 z drugiej strony świat nie jest taki całkiem zły. Chłopak ma talent literacki i aktorski. Jest w świetnej klasie dla uzdolnionych uczniów. Ratuje tonącą dziewczynkę. Zakochuje się. Pomaga przyjacielowi.
Może w książce nie dla młodzieży wszystko zmierzałoby do katastrofy. Tu prowadzi do odpowiedzi na podstawowe pytania. Bracia i siostry to właśnie jest przyjaźń, miłość, smutek...

Pomyliłam Szwecję z Ameryką i mojemu czytaniu towarzyszyło uczucie, że autor ukończył amerykański kurs creative writting. Dobry kurs. Nastolatkom polecam.
 
1 , 2
| < Kwiecień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
Zakładki:
AUTORKI BLOGA
Blog zaczytani w sieci
Blogi nastolatków o książkach
Blogi o książkach
Książkowo
Księgarnie
Oto wydawnictwa, które czasem przysyłają nam egzemplarze recenzenckie
Rysunki, ilustracje
Wydawnictwa, które nie przysyłają nam egzemplarzy recenzenckich
Zaprzyjaźnione