o książkach dla dzieci i młodzieży
Blog > Komentarze do wpisu

Agnieszka Sowińska "Przekroje: owoce i warzywa"

PRZEKROJE

Moje dzieci nie lubią warzyw. To sytuacja dość kłopotliwa, bo jesteśmy rodziną jarską i warzywa powinny być podstawą naszej diety. To sytuacja również irytująca, bo bardzo lubię gotować i naprawdę jestem w stanie dopasować się do różnych smaków. Ale niestety, poza ogórkiem, surową marchewką, pieczonym ziemniakiem i brokułem (tylko w zupie) dziewczyny jarzyn nie chcą. Przynajmniej z owocami jest jako tako.

Podejrzewam, że wielu rodziców dobrze wie, o czym mówię. Argumentacja smakowa nie działa, hasła „ugotujmy to razem” też nie. W rozpaczy zaczęłam przywoływać kwestie zdrowotne: to wzmacnia twoją krew, a dzięki temu skóra jest zdrowsza, tamto poprawia pracę oczu. I, o dziwo, to moje córki trochę zainteresowało.

I dlatego pojawiły się u nas „Przekroje: owoce i warzywa” Agnieszki Sowińskiej, pięknie ilustrowana książka o świecie warzyw i owoców, o mikroelementach, witaminach i innych stworzeniach, które ten świat zamieszkują. Żelazo jest opiekuńcze i zaradne (krew), witamina C każdemu pomoże i wszystko naprawi (odporność), potas uwielbia pływać (serce), magnez uspokaja i działa antystresowo (koncentracja), wapń jest zasadniczy i opanowany (kości). Najpierw mamy ekspozycję wszystkich postaci (poza tymi, które prawie każdy umie wymienić, są też mniej oczywiste: Luteina, Sulforafan, Garbnik, Likopen), potem przechodzimy do przekrojów kolejnych owoców i warzyw. Śliwka okazuje się pięknym trzypiętrowym mieszkaniem, w którym żyją w harmonii Pektyna, Witamina B i Magnez. Czytają książki, sprzątają, popijają herbatkę. Zwykłe życie. Autorka nie powtarza już imion mieszkańców – jeśli chcemy sobie przypomnieć kto jest kim, musimy wrócić na początek. Dzięki temu imiona lepiej wbijają się w pamięć.

Książkę oglądamy na wyrywki. Wybieramy, jakie warzywo czy owoc chcemy sprawdzić. Albo zastanawiamy się, co najlepiej jeść, jak chcemy, żeby skaleczenie szybko się zagoiło. Wyobraźnia pracuje. Sprawdzamy, przyglądamy się, a ja sączę swoją propagandę. Nie mam oczywiście żadnych złudzeń, że oto moje dzieci zaczną ochoczo jeść wszystkie jarzyny. Ale mam nadzieję, że zrozumieją, że z nich właśnie płynie zdrowie. I że kiedyś ta wiedza zaprocentuje.

Nasza Księgarnia, 2015, książka kupiona

środa, 04 listopada 2015, flamboy

Polecane wpisy