o książkach dla dzieci i młodzieży
Blog > Komentarze do wpisu

Katherine Applegate "Jedyny i Niepowtarzalny Ivan"

Jak wielu innych rodziców, od kiedy mam dzieci, sporo mnie kosztuje czytanie książek czy oglądanie filmów, w których jest mowa o krzywdzie wyrządzonej dzieciom lub zwierzętom. Moja odporność na te sprawy znacznie osłabła i nie widzę szansy na zmiany. Dlatego, chcąc nie chcąc, staram się omijać tego rodzaju fabuły. To duży kłopot, mój zawód wymaga ode mnie oglądania bardzo różnych filmów, moje zainteresowania wymagają czytania rozmaitych książek. A ja nie bardzo sobie daję radę nawet z „Królem Lwem”.

Dlatego lektura „Jedynego i Niepowtarzalnego Ivana” była dla mnie doświadczeniem traumatycznym. Niemniej, przeczytałam go jednym ciągiem, w skrajnych nerwach, z poczuciem, że muszę jak najszybciej pochłonąć całość, a jeśli na końcu nie stanie się coś dobrego, to chyba nie dojdę do siebie. I kiedy już dotarłam do końca, zdałam sobie sprawę, że większą tragedią było dla mnie nie to, co przeczytałam o zwierzętach, ale raczej to, co przeczytałam o ludziach. Nawet jeśli nie było to żadnym zaskoczeniem.

Otóż historia jest taka: Ivan jest gorylem, który jako maluch został porwany z rodzinnej dżungli. Kupił go niejaki Mack, wychowywał jak ludzkie dziecko, a kiedy przestał nad nim panować, zamknął go w szklanej klatce jako atrakcję w centrum handlowym, usytuowanym przy zjeździe z autostrady. Ivan przeżył tam wiele lat. Nie myślał już o życiu przed porwaniem, swoją sytuację przyjmował apatycznie, starając się jakoś przeżyć kolejne tygodnie i zabijając czas oglądaniem telewizji. W zachowaniu równowagi pomagali mu przyjaciele: zbłąkany psiak Bob, mieszkająca w sąsiednim boksie chora słonica Stella oraz mała dziewczynka, Julia, córka sprzątacza, który co noc pojawia się w centrum handlowym. Ivan znajduje ukojenie także w rysowaniu, intuicyjnie wie, że sztuka może stanowić ujście nie tylko dla emocji, ale i dla myśli. Mack sprzedaje jego rysunki w pobliskim sklepiku, te oprawione w ramkę drożej.

I tak to się toczy aż do momentu, kiedy w klatce Stelli nie pojawia się nowa, malutka słoniczka, Ruby. To chwila, w której sytuacja się odwraca, a Ivan, nie będąc w stanie pogodzić się z tragedią maleńkiej sąsiadki, podejmuje wyzwanie, które odmieni życie wszystkich zaangażowanych w ten dramat. Na szczęście dla mnie – na lepsze, przynajmniej dla zwierząt.

To historia do pewnego stopnia oparta na faktach, bo autorka, Katherine Applegate, opisała w niej losy prawdziwego goryla, który spędził w klatce prawie 30 lat, nie znając żadnych innych przedstawicieli swego gatunku. Applegate przyjęła dość karkołomną strategię – przedstawiła tę historię z perspektywy samego Ivana. To zabieg niebezpieczny, bo ułatwia pisarzowi szantaż emocjonalny. Taka antropomorfizacja jest mocno dyskusyjna,bo przecież zwierzęta nie są ludźmi, nie czują i nie postrzegają świata tak jak ludzie. Ale mam wrażenie, że autorce udało się jakoś wybrnąć – być może dlatego, że jej książka opowiada w zasadzie nie o tym, co czują i myślą zwierzęta, ale o tym, co straszliwego potrafi zrobić, całkiem bezmyślnie, człowiek. Applegate pisze zresztą w posłowiu, że sytuacja prawdziwego Ivana, pierwowzoru bohatera książki, zmieniła wraz ze stanem wiedzy na temat potrzeb i psychologii naczelnych. Oczywiście, rozmowy między gorylem, psem i słoniami, to efekt pracy wyobraźni autorki, chwyt być może konieczny w książce dla dzieci. Niemniej całość brzmi dla mnie wiarygodnie i bez przesady. Także dlatego, że Applegate znalazła dla tej historii specyficzną formę – krótkie, mocne zdania, jak urywki myśli, rozdzielone pauzą, graficznie oderwane od siebie. Dzięki temu historia ta, przy całym swoim dramatyzmie, staje się lakoniczna i taka mocna.

Na tyle mocna, że nawet nie wiem, jakim dzieciom mogłabym ją polecić. Trzeba ją przeczytać, bo tak radykalne ustawienie wrażliwości na pewno ma sens. Ale ja, która nie potrafię obejrzeć spokojnie „Króla Lwa”, zupełnie nie wiem, co z tym dramatem świata zrobić.

 

Wydawnictwo CzyTam, 2014, książkę dostałam od wydawcy 



poniedziałek, 05 stycznia 2015, flamboy

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: , *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2015/01/18 16:50:32
www.cenzurki-lekturki.blogspot.com
-
Gość: , *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2015/01/18 16:51:18
www.cenzurki-lekturki.blogspot.com
-
2015/08/03 17:41:38
O tak, znam tę książkę - ile można się dowiedzieć sprzedając meble włoskie Warszawa, Sonii 12 :) Klienta opowiadała mi o niej w samych superlatywach, zainteresuje się na pewno :)