o książkach dla dzieci i młodzieży
Blog > Komentarze do wpisu

Przemysław Wechterowicz (tekst), Emilia Dziubak (ilustracje) "Uśmiech dla Żabki"

„Uśmiech dla żabki” i "Proszę mnie przytulić” to książki bliźniacze, pomyślane, jak rozumiem, jako dyptyk. Być może dlatego, że łatwiej mi się identyfikować z relacją matka-córka, bliższa mi jest jednak historia smutnej żabki, której uśmiech wysyła mama, niż opowieść o misiu i jego tacie, ruszających w las, by przytulić wszystkich jego mieszkańców. Ta sama sceneria, nastrój, no i sama struktura opowiadania - włączanie w łańcuszek powtarzalnych zdarzeń kolejnych postaci, jak w wyliczance.

Mała Żabka jest smutna, zupełnie nie wiadomo dlaczego. Krzątająca się po swoim sklepie Mama Żabki natychmiast ten smutek wyczuwa: dotyka samego jej serca. Wysyła więc – z daleka i przez wielu, jak się okaże, pośredników – uśmiech swojej córeczce. Najpierw przekazuje go Bobrowi. Ten, widząc stertę doskonałych gałęzi na tamę, podaje uśmiech dalej – przechodzącej tamtędy Wydrze. Wydra zaś dzięciołowi, dzięcioł lisowi, lis pieskowi... i tak dalej. W końcu do smutnej Żabki dociera uśmiechnięta kaczka, a w jej uśmiechu mała natychmiast rozpoznaje przesyłkę od mamy. I tak to łagodna radość się rozprzestrzenia, udzielając się każdemu z kolejnych posłańców. To bardzo prosty, ale też i sugestywny pomysł na fabułę, mocno i bezpośrednio przemawiający do dziecka. I tak jak w przypadku „Proszę mnie przytulić”, zakończenie może być doskonałą zachętą do przytulanek.

Po lekturze tej książki, nawet po przeglądaniu samych obrazków, pozostaje wrażenie czułości, którą książki duetu Wechterowicz/Dziubak emanują. Po raz kolejny przekonuję się, że rysunki Emilii Dziubak to dla mnie idealne połączenie wyrazistej, nowoczesnej formy z miękkością i czytelnością, za które lubię bardziej klasyczną ilustrację. Taki mariaż to nie lada sztuka. Patrząc na zielone, pełne bąbelków i kołyszących się roślin wody jeziora wyczarowane przez rysowniczkę, czuję trochę, że wracam do książek własnego dzieciństwa. I mam przekonanie, że to właśnie te ilustracje, nie sama fabuła, mają szansę przetrwać próbę czasu.

Wydawnictwo Ezop 2014, książkę dostałam od wydawnictwa



wtorek, 06 maja 2014, flamboy
Tagi: zwierzęta

Polecane wpisy

Komentarze
2014/05/06 14:56:15
Lubię książki tego autora, mamy ich kilka. Jestem ciekawa tych ilustracji.
-
2014/05/06 15:22:00
Coś w tym jest, bo zarówno ja, jak i chłopaki bardziej lubimy "Przytul mnie" :)