o książkach dla dzieci i młodzieży
Blog > Komentarze do wpisu

Luke Pearson "Hilda i Troll"

Zastanawiałam się, dlaczego Hilda jest takim fantastycznym dzieckiem. Myślałam, myślałam i doszłam do wniosku, że właśnie dlatego, że nie dziewczynką, która jest "dziewczyńska" albo dziewczynką wbrew "dziewczyńskości". Jest po prostu dzieckiem – niezależnym, pełnym własnych pomysłów, mocnym i samodzielnym. Hilda mieszka z mamą, uwielbia w deszczowe noce spać w namiocie, niewyspana lubi zjeść porządne śniadanie czy ruszyć w pobliskie góry i pustkowia, żeby szkicować skały, czyta książkę o trollach, choć nie chce jej się doczytać jej do końca. Rządzi swoim światem, bywa nieuprzejma, ma w sobie dzikie zamiłowanie do przygód. I to jest pierwszy z powodów, dla których mogę czytać naszej Mariannie „Hildę i Trolla” raz za razem, wieczór za wieczorem. Bo Hilda to prawdziwy wzór do naśladowania. Dziecko w czystej postaci.

Ale tych powodów jest więcej. Luke Pearson stworzył książkę piękną i pełną fantazji. Nie wiem na ile wiarygodne są tu odniesienia do skandynawskiej mitologii czy bestiariusza, to nie ma zresztą żadnego znaczenia. Ważne, że otoczenie domu Hildy – góry, skaliste przestrzenie i wartkie rzeki tworzą świat, w którym każde dziwaczne stwory, duchy i olbrzymy mają swoją rację bytu: Drewniak – stworzenie z pniaka, które lubi wpaść niezapowiedzianie do domu Hildy i wygrzewać się blisko kominka, Rożek – ukochany „zwierzak” Hildy - coś pomiędzy kotkiem, jelonkiem i wiewiórką, futrzaste krągłe istoty latające nad szczytami gór, wodne duchy, błądzące wśród fiordów. Hilda czuje się wśród nich całkiem swojsko, my w zasadzie też. Tylko trolle budzą w niej grozę. No, ale jak podaje fachowa literatura, rozzłoszczony troll może nawet odgryźć człowiekowi głowę. To nie tak, że Pearson kreuje świat niesamowity – tu nie ma tajemnicy. A dla Hildy to otoczenie naturalne. Jak się okazuje, dla mojej Marianki też.

No i kolejna sprawa: to piękny komiks, pięknie też wprowadzający moją 3,5-letnią córkę w świat komiksu (choć przerobiła po swojemu kilka Tytusów). Pearson nie szarżuje z rysunkiem, jest oszczędny w barwach i kresce, a to lubimy. „Hilda i Troll” to książka konsekwentna kolorystycznie, nasycona złamanymi błękitami i brązami. Tekst na okładce zestawia Pearsona z Hideo Miyazakim. To miłe porównanie, nie odbierające jednak temu pierwszemu autorskiego rysu. Dziwaczne istoty otaczające Hildę rzeczywiście mają w sobie niezwykłą miękkość, a pustkowie klimat pustkowia - być może w duchu japońskiego artysty.

Są tu momenty otwierające fabułę na „coś więcej”. Wyznanie Drewniaka, że zbyt dobrze zna swoją chatkę, by się w niej odprężyć; rozważania Hildy, dokąd trafi Wodny Duch i czy to w ogóle jest ważne. Ale Marianna nie zadaje pytań. Albo nie rozumie, albo nic a nic jej to nie obchodzi, albo to dla niej całkiem naturalne sprawy.

Na ostatnim rysunku widnieje pokój Hildy. Rysunki przyklejone do ściany, rozrzucone ubrania, figurki trolli. Byłoby fajnie, gdyby pokoje moich córek wyglądały kiedyś podobnie.

Centrala (Seria: Centralka. Komiksy dla dzieci mądrych rodziców), 2013

(książkę kupiłam)



czwartek, 16 stycznia 2014, flamboy

Polecane wpisy

  • Katherine Applegate "Jedyny i Niepowtarzalny Ivan"

    Jak wielu innych rodziców, od kiedy mam dzieci, sporo mnie kosztuje czytanie książek czy oglądanie filmów, w których jest mowa o krzywdzie wyrządzonej dzieciom

  • Beata Krupska "Sceny z życia smoków"

    Odświeżam sobie jedną z ulubionych lektur późnego dzieciństwa "Sceny z życia smoków" Beaty Krupskiej. Czekałam na wznowienie, bo mój egzemplarz przepadł na "cme

  • Modiano/Sempe "Katarzynka"

    Lubię ten moment, kiedy świat dowiaduje się, kto otrzymał literacką nagrodę Nobla a ja mogę powiedzieć, że czytałam jego książkę. Tak było w tym roku. Po "Katar

Komentarze
Gość: zakładka, *.internetdsl.tpnet.pl
2014/01/16 11:51:12
Mi też bardzo się podobała.
-
2014/01/22 18:22:34
mi również bardzo się podobała, choć drugi tom bardziej.
-
Gość: mama2, *.dynamic.chello.pl
2014/02/13 22:42:18
Mojej córce komiks też się spodobał, mnie także, choć z przykrością stwierdzam, że cenę ma skandalicznie wysoką. Dlatego na drugi i trzeci tom chyba trzeba będzie namówić dziadków :-)