o książkach dla dzieci i młodzieży
Blog > Komentarze do wpisu

Gianni Rodari "Gelsomino w Krainie Kłamczuchów"

Najtrudniej pisze się o ulubionych książkach z dzieciństwa. Brakuje dystansu, przy czytaniu wracają zapomniane emocje. Historię Gelsomina, którego donośny głos burzy mury i wybija szyby w oknach czytałam jako dziecko kilka razy. Pełna humoru i fantastyczno-baśniowych przygód książka ma w sobie coś z klimatu "Pinokia". 

Obdarzonym wyjątkowym głosem Gelsomino trafia do Krainy Kłamczuchów, w której króluje były pirat i jego kompani. Gelsomino musi nauczyć się nowych zasad, które tu obowiązują - kłamstwo jest naczelną z nich. Nie wszyscy mieszkańcy tego kraju, w którym chleb kupuje się w sklepie papierniczym, a atrament w piekarni godzą się na tutejsze prawa. Przyjaciół, których dobiera sobie Gelsomino, łączy rewolucyjny duch. Jest wśród nich kot Zoppino (namalowany kredą na ścianie, zszedł z niej dzięki sile głosu Gelsomina), malarz tworzący obrazy tak realistyczne, że aż ożywają i niezwykły starzec - Benveuto Nieusiądźaninachwilę. Skąd taki przydomek? Nie będę zdradzać, bo Benveuto to jedna z piękniejszych postaci w tej opowieści.


Gdy czytałam tę książkę jako dziecko, najbardziej wzruszał mnie wątek przyjaźni Gelsomino i kulawego kotka Zoppino. Po latach dostrzegłam w niej przypowieść o władzy, tyranie i dążeniu do wolności. Moje dzieci historia o Krainie Kłamczuchów zafascynowała tak samo jak mnie przed laty.Nie zestarzał się przekład Hanny Ożogowskiej, ciągle bawią wierszowane tytuły rozdziałów, nie uleciał posmak przygody. Współczesne wydanie ciekawie zilustrowała Dorota Łoskot-Cichocka. Choć dla mnie Gelsomino zawsze zostanie takim, jakim narysował go Szancer - chudym młodzieńcem ze zbyt długimi nogami.

Wydawnictwo Bona, 2012

czwartek, 03 stycznia 2013, giraffe

Polecane wpisy

Komentarze
2013/01/03 23:31:00
Z tym Gelsominem to u nas dziwnie było. Tak się złożyło, że nie doczytaliśmy jej do końca (wakacyjne turbulencje) i moje dzieci PO DZIŚ DZIEŃ (jak to się ładnie mówi) nie domagają się zakończenia. Hm... Drugą taką książką jest "Kuba Guzik i maszynista Łukasz" Endego.
-
Gość: Magdusia, *.dynamic.chello.pl
2013/01/07 15:21:02
Gelsomino Szancera to niezly model ;)
-
2013/01/08 09:41:48
Zorro, przypomniałaś mi jeszcze jedną ulubioną książkę z dzieciństwa, Momo Endego. Pamiętam oniryczną i przedziwną atmosferę, muszę sobie przeczytać jeszcze raz.
-
Gość: Karolina, *.icpnet.pl
2013/01/29 10:04:42
Witam, muszę przyznać, że okładkę poniżej (Szancera) wzięłam za aktualną, graficznie bardziej mi się podoba, szkoda, że książka z nią już niedostępna.