|
o książkach dla dzieci i młodzieży
Blog > Komentarze do wpisu
Christophe Chabouté, "Czyściec"Moja przygoda z komiksami skończyła się na Tytusie, Romku i A'Tomku. Teraz wpadł mi w ręce zupełnie inny od tamtych, zeszytowych wydań, wydany w wielkim formacie, ze sztywną okładką, album „Czyściec” Christophe'a Chabouté. Nie będę udawała, że coś wiem na temat komiksu, z okładki dowiedziałam się, że Chabouté to alzacka gwiazda komiksu. Pierwsza część wciągnęła mnie jak dobry film sensacyjny, druga zaintrygowała, trzecia rozczarowała. Młodemu Benjaminowi Tartouche zaczyna się dobrze wieść. Ma pracę, dostał w spadku dom. Jednej nocy, podczas pożaru, traci wszystko. Nie może dostać odszkodowania, bo w pożarze spłonęły mu wszystkie dokumenty, wpada w tryby kafkowskiej maszyny, zaczyna się staczać, ląduje na ulicy. Trafia do czyśćca – to ta część mnie zaciekawiła, bo wizja tego miejsca jest może nie odkrywcza, ale interesująca, dzięki ilustracjom – mroczna, sugestywna, przekonująca. Czyściec nie ma powiązań z żadną religią, jedynym bogiem jest tu biurokracja. W ostatniej części Tartouche trafia na ziemię, aby wypełnić misję, którą dostał. Niestety, zakończenie tej historii przypomina mi zbyt wiele znanych książek i filmów. W sumie miałam wrażenie, że zajadałam pop-corn w opakowaniu z delikatesów. No i ta cena – 99 zł. Dlatego – wyłącznie dla kolekcjonerów. poniedziałek, 01 marca 2010, giraffe
|
Ostatnie wpisy
|