o książkach dla dzieci i młodzieży
Blog > Komentarze do wpisu

Ulf Stark, Mati Lepp, „Jak mama została Indianką”

 

Najbardziej lubię te książki dla dzieci, przy których sama dobrze się bawię. Przy kilkunastostronicowej opowieści „Jak mama została Indianką” na zmianę śmiałam się i wzruszałam. Pierwsza rzecz - ilustracje. Zabawne, z przymrużeniem oka (cudowna pływająca mama, z unoszącym się nad wodę biustem, wypuszczająca fontannę, z której tworzy się tęcza).  Dorośli z rysunków Mati Leppa mają w sobie cechy karykaturalne, ale trudno nie czuć do nich sympatii.

I sama historia - opowieść o tym, jak 6-letni Ulf uwalnia swoją mamę, która stojąc nad patelnią w kuchni, stara się uratować przypalone kotlety. Mamy na szczęście nie trzeba długo namawiać, by zrzuciła jarzmo wakacyjnego niewolnika białych twarzy. Przejmuje inicjatywę i pokazuje zdumionemu synkowi swą drugą, indiańską naturę. Przybija przypalone kotlety nożem do ściany, rozpuszcza włosy, maluje twarz i wykrada ulubioną wędkę taty.

Najbardziej wruszająca scena ma jednak miejsce po powrocie - rodzina stworzona przez Ulfa Starka ma w sobie tyle ciepła, co familia Muminków.

Dla wszystkich dzieci, które nie pamiętają, kiedy ostatnio ich mama nie miała do zrobienia całej masy rzeczy i dla wszystkich mam, które marzą o tym, by robić to, na co mają ochotę. Howgh.
piątek, 26 czerwca 2009, giraffe