o książkach dla dzieci i młodzieży
Blog > Komentarze do wpisu

Astrid Lindgren, „Dzień dziecka w Bullerbyn”

Przestałam udawać, że kolejne części „Dzieci z Bullerbyn” w formie książki obrazkowej, wydane przez Zakamarki, kupuję dla własnych dzieci.Kiedy tylko  pojawiła się następna część cyklu - „Dzień Dziecka w Bullerbyn”, pobiegłam do księgarni i przeczytałam książkę w kawiarni przy kawie.

Po odsłonie wiosennej i zimowej przygód dzieci z „Bullerbyn” mamy opowieść o tym, jak obchodzi się dzień dziecka na sposób bullerbyński. Co to znaczy?

Lasse, Bosse i Olle wpadają na pomysł, że zafundują malutkiej Kerstin takie atrakcje, jakie mają z okazji swojego święta dzieci w Sztokholmie. Chłopcom wydaje się, że mała będzie zachwycona przejażdżką na źrebaku lub zabawą w górską kolejkę, czyli spuszczaniem na linie z okna na piętrze. Przecież właśnie tak bawią się dzieci w Sztokholmie, Lasse przeczytał o tym w gazecie. Na szczęście inicjatywę przejmują dziewczyny. Idą z Kerstin karmić kury i zapraszają ją na przyjęcie dla lalek. Tak właśnie świętuje się po bullerbyńsku.

Jak zwykle u Lindgren - prosto, ciepło, z humorem. Ilustracje Ilon Wikland - zgadzam się z moją przyjaciółką - chciałoby się oprawić w ramki i powiesić na ścianie. Tym razem nie są tak barwne, ilustratorka przedstawia Bullerbyn w czerni i bieli, przełamując ten obraz kolorowymi akcentami, np. ubrankami dzieci.

Najchętniej nie oddawałabym tej książki dzieciom. Jeszcze mi poplamią albo pogną kartki.

środa, 27 maja 2009, giraffe

Komentarze
2009/05/27 19:28:18
;-D
-
2009/05/28 08:32:05
Ja też różne książeczki dla dzieci czytam dla własnej przyjemności:)