o książkach dla dzieci i młodzieży
Blog > Komentarze do wpisu

Astrid Lindgren, „Mała Ida też chce psocić”, „Pewnie, że Lotta jest wesołym dzieckiem”.

Gdybym miała sporządzić ranking ulubionych bohaterów literackich moich dzieci, Emil ze Smalandii oraz Lotta z ulicy Awanturników zajęliby w nim pierwsze miejsce ex equo. Oboje są w podobnym wieku (pięć, sześć lat), cechuje ich ta sama rezolutność i pewność siebie w stosunku do dorosłych, jedno i drugie psoci ile wlezie... a jednak trudno oprzeć się ich łobuzerskiemu urokowi. Zarówno dzieciom jak i dorosłym.

Obrazkowe historyjki o Emilu oraz Lotcie to uzupełnienie trochę dłuższych książkowych pierwowzorów. Opowiadają o nowych przygodach bohaterów w formie atrakcyjnej dla najmłodszych dzieci. Te książeczki Astrid Lindgren można czytać już trzylatkom. W Polsce ukazują się po raz pierwszy, wydają je „Zakamarki”. Trafionym pomysłem jest dopasowanie czasu akcji książek (wiosna, święta Wielkanocne) do rzeczywistego kalendarza.

W książkach Lindgren fascynujące jest to, że pomimo upływu czasu historie przez nią opisywane w ogóle się nie starzeją, nie są nic a nic staroświeckie. Choć Emil żyje na wsi, w otoczeniu świń, kur, owiec i koni, mieszka razem ze służącą Liną i parobkiem Alfredem, a mała Lotta nie chodzi, jak większość współczesnych kilkulatków do przedszkola, problemy które przeżywają są wciąż aktualne. Emil wymyśla, całkiem niechcący, wciąż nowe psoty i ze stoickim spokojem przyjmuje kary wymierzane przez ojca. Przebojowa Lotta bywa smutna i osamotniona, gdy starsze rodzeństwo nie ma dla niej czasu. Dorośli występują w tych historiach jakby na marginesie, na wyczyny swoich dzieci spoglądają z dystansem, choć ich nie lekceważą.

Rodzice też mogą się sporo od Astrid Lindgren nauczyć.

środa, 15 kwietnia 2009, giraffe