o książkach dla dzieci i młodzieży
Blog > Komentarze do wpisu

Catherine Webb "Zadziwiające i niezwykłe przygody Horacego Lyle'a"

Na rozświetlonych ulicach i w mrocznych zaułkach XIX wiecznego Londynu rozgrywa się akcja detektywistycznej powieści dla młodzieży "Zadziwiające i niezwykłe przygody Horacego Lyle'a".

W czasach, w których ludzie z jednej strony wierzyli w dobroczynną moc postępu technicznego, z drugiej zaś skłonni też byli wierzyć frenologom w to, że wypukłości na czaszce mogą odpowiadać za szczególne uzdolnienia człowieka, w tych właśnie czasach  w Londynie działa błyskotliwy zespół detektywistyczny. Dobrze dobrana ekipa to postawa  powieści tego typu. Przedstawiam Państwu Horacego Lyle'a -  szefa. Konstabl Lyle to racjonalista, wynalazca, typ szalonego naukowca, który udaje, że go bardziej ciągnie do menzurek i odczynników niż do sztuki dedukcji, w której jest biegły. Towarzyszą mu - Teresa - dziecko ulicy, przedstawicielka złodziejskiej profesji (niezbyt w niej biegła - została przyłapana przez Horacego na gzymsie podczas próby włamania), panienka  z błyskiem w oku, mocno nieletnia, mało wykształcona, niezbyt oczytana, co nadrabia wrodzoną inteligencją  i Tomasz - przedstawiciel wyższych sfer, lordowski synek, dobrze wychowany, zbuntowany nastolatek. W skład zespołu wchodzi jeszcze duże, zabawne psisko Tate, który nie ma wielu cech psa gończego.

Zagadka, z którą przychodzi się zmierzyć ekipie jest bardzo skomplikowana. Mamy tu  kradzież starożytnej chińskiej misy, mafijne próby zawładnięcia światem, hipnotyzerów i ich media wykorzystywane w niecnych celach. Wielcy i różni inni tego świata próbują przeszkodzić w rozwiązaniu zagadki, ale wynalazki Horacego Lyle (ma ich pełne kieszenie) przytomność umysłu Teresy oraz  prezencja i maniery lorda Tomasza gwarantują im sukces.

A czytelnikowi świetną zabawę przy czytaniu.

Powieść młodziutkiej Catherine Webb (autorka miała 20 lat, kiedy ją opublikowano) jest sympatyczna. Lekko napisana. Jednocześnie jest to soczysta proza pełna pełnokrwistych postaci i plastycznie opisanych przedmiotów, zupełnie nie nudna mimo wielokrotnego wchodzenia autorki w szczegóły i szczególiki w opisach. Spod pióra autorki wyszedł Londyn, tętniący głośnym życiem w dzień i szepczący złowrogo w zaułkach o zmroku.

Moja przyjaciółka mówi, że znać w powieści wiedzę licealną na temat fizyki, magnetyzmu i tak dalej. Ja tego nie wyczułam. Widać mój kurs fizyki był cienkim kursem i nic mi z niego nie zostało w głowie. Po przeczytaniu książki o przygodach konstabla Lyle'a coś tam się rozjaśniło.

I może nazwiecie mnie pruderyjną, ale z uwagi na szemrane towarzystwo w ciemnych uliczkach, przemykających ukradkiem zabójców i prostytutki, to książka raczej na lat naście a nie dziesięć.
wtorek, 03 marca 2009, zefi-rynna

Komentarze
2009/03/18 10:10:00
Zgadzam się, ze na lat nascie. Czytałam, mam dzieścia. :-) Kupilam dzieciom, ale o 10 lat za wcześnie. ;-))) Myślałam, że się da przemycić im treść, ale nie. Czeka. Dobrze napisana. :-)
-
Gość: zefiryna, 89-to2-4.acn.waw.pl
2009/03/18 11:48:48
Jerzyk i Rózia muszą podrosnąć, fakt.
-
Gość: Krokodyl, bgd219.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/03/18 20:51:07
Hm, nie, oni sa teraz trochę starsi. Przenoszę na blox dawniejsze zapiski z prywatnej swojej strony. :-) Ale i tak za duże małolaty z nich. ;-))