Znaleźć dobrą powieść młodzieżową dla chłopców wciąż jest trudniej niż dla dziewczyn. Łatwiej jest zaspokoić potrzeby czytających nastoletnich dziewcząt, moim zdaniem dlatego, że czytające dziewczyny są w stanie czytać wszystko - kryminały, przygodówki, książki historyczne, horrory i dziewczyńskie obyczajówki a chłopcy zdecydowanie odmawiają czytania babskich książek.
A chłopcy przecież też przeżywają swoją nastoletniość.
W powieści "Sówki" Carla Hiaasena głównym bohaterem jest chłopak. To dziewczyn do czytania nie zniechęci a dla chłopców uczyni książkę łatwiejszą do zaakceptowania.
Tematem powieści są przeżycia "Nowego" w szkole i mieście.
Szkoła, do której trafia dwunastoletni Roy Eberhardt przypomina trochę dżunglę. Jako człowiek, który ma już wprawę w przeprowadzkach (praca jego ojca tego wymaga) porusza się w tej dżungli dość sprawnie, co znaczy, że wie, co go czeka. Przemoc. Nie znaczy jednak, że będzie wiedział dokładnie, jak sobie z nią poradzić.
Carl Hiaasen znany jest jako dziennikarz walczący o ochronę środowiska. Bohater jego książki mimo kłopotów w szkole zaangażuje się też w sprawę ochrony terenów lęgowych tytułowych sówek. To on - Nowy - będzie potrafił pomóc nieznanemu chłopcu i w słusznej sprawie będzie umiał pobudzić lokalną społeczność do walki z korporacją (Sieciowa naleśnikarnia chce w miejsce gniazd sówek ziemnych postawić nowy lokal). Zaangażowanie społeczne bohaterów sprawia, że mamy do czynienia z opowieścią dydaktyczną. Tych, którym na samą myśl, robi się niedobrze, zapewniam że nie będzie tu banalnych pouczeń, łatwych rozwiązań i jedynych słusznych wyborów. Mimo, że "Sówki" są głosem w rozmowie o wartościach nie będzie mdło. To naprawdę dobra książka.